Jak wypozycjonować swoją stronę
internetową w wyszukiwarkach i tym samym zwiększać liczbę
oglądających ją osób?
Czy wiesz, że po wpisaniu do
wyszukiwarki Internetowej Google słowa „debil” – pojawiała się
(i może wciąż się pojawia) oficjalna strona posła Romana
Giertycha? Na hasła „ptasia grypa” i „spieprzaj dziadu”
pojawiają się strony braci Kaczyńskich. Fraza „żałosna porażka”
przywołuje stronę George’a Busha. Podobnych przypadków są
setki.
Zostawmy na boku pytania: „kto?” i „po co?” to robi – być
może w ten sposób wyraża swój protest współczesna młodzież.
Tym, co naprawdę fascynuje w powyższych przykładach, jest
uświadomienie sobie jak potężnym i wciąż nieokiełznanym
obszarem naszego życia jest Internet. Oto nawet rząd USA nie
jest w stanie uniemożliwić grupie internautów obrażania
George’a Busha.

Sieć na obecnym etapie rozwoju można porównać do Dzikiego
Zachodu – można bać się tam jechać, ale każdy – naprawdę każdy,
kto zdoła tam przetrwać – może odkryć swoją żyłę złota! Biada
tym, którzy odwrócą się plecami od Sieci – zostaną bowiem
prześcignięci w bogactwie i potędze tak jak kilkadziesiąt lat
temu Europa przez Stany Zjednoczone.
Wracając do „ptasiej grypy”…
Zaciekawiło mnie, jak grupce młodych Polaków udało się
przechytrzyć Google. Oczywistym jest przecież, że oficjalna
sejmowa strona posła Giertycha powinna pojawiać się na hasła
„Giertych”, czy „LPR”, a słowo „debil” w ogóle na niej nie
występuje. Dlaczego więc wyszukiwarka wskazała mylny adres? Czy
da się tak „przechytrzyć” ją w celach komercyjnych, np. po to,
by Twoja strona znajdowała się na zawsze pierwszym miejscu?
Google – jak wszystkie inne wyszukiwarki – odnajduje
poszukiwaną frazę na podstawie ponad stu algorytmów. Opisany
powyżej trik z „ptasią grypą” zwie się „Google bomb” i jest
niezgodny z regulaminem wyszukiwarki.
Google usuwa podobne przypadki, ilekroć się o nich dowie.
Czyni to nie z sympatii czy antypatii do poszkodowanych ale w
dbałości o precyzję wyników wyszukiwania. Gdyby pozwalano na
podobne praktyki, Internet stałby się bezużyteczny, bo nic nie
możnaby znaleźć.
Efekt podobny do „Google bomb” osiągnąć można jednak również
metodami legalnymi. Zajmują się tym twórcy stron i specjaliści
od pozycjonowania. Co takiego konkretnie oni robią?
Czemu tak wielu Internetowych biznesmenów ich
wynajmuje?
Najprościej pokazać to na przykładzie. Wyobraź sobie, że
chcesz kupić nowy przenośny komputer (to tylko przykład,
może to być pralka, samochód, płyta, ubezpieczenie, bilet…
cokolwiek). Oglądałeś sprzęt w różnych marketach i wydawał Ci
się drogi. Ktoś powiedział Ci, że najtańsze rzeczy można
obecnie kupić w Internecie.
Wchodzisz na wyszukiwarkę (np. Google, Yahoo, MSN), portal
(np. Onet, Wirtualną Polskę) lub katalog branżowy. Wpisujesz
hasła: „laptop”, „notebook”, „tanio”.
Pojawia się lista linków, po kliknięciu na które możesz
wejść na strony przeróżnych konkurujących ze sobą sprzedawców.
Po porównaniu cen, gwarancji, warunków dostawy itd. w
kilkunastu sklepach, decydujesz się na zakup lub wstrzymanie
się z nim.
A teraz wyobraź sobie, że to Ty chcesz sprzedać tego laptopa
(czy jakikolwiek inny towar). Chcesz założyć sklep w
Internecie, bo z danych statystycznych wynika, że tam właśnie
polskie firmy odnotowały w 2006 kilkuset-procentowy wzrost.
Twój przyszły klient postąpi tak samo jak niegdyś Ty –
wpisze hasła do wyszukiwarki i obejrzy ofertę kilku, góra
kilkunastu pierwszych sprzedawców, których witryny się
wyświetliły.
I to właśnie jest moment, kiedy pozycjonowanie
decyduje o „być albo nie być” Twojego biznesu.
Nikt, albo prawie nikt, nie ma czasu ani cierpliwości
przeglądać kilkuset sklepów. Klienci zaglądają tylko do kilku
wyświetlonych jako pierwsze.
Jeśli Twoja witryna nie znajdzie się w pierwszej trójce,
piątce, dziesiątce (TOP3, TOP10 itd.), na pierwszej stronie,
możesz zapomnieć o dużych obrotach. Tutaj Internet niczym nie
różni się od realnego, znanego europejczykom od ponad 21 wieków
handlu.
Wyobraź sobie, że jesteś senatorem w starożytnym Rzymie i
niewolnicy niosą cię w lektyce wzdłuż Via Sacra na wzgórza
Kapitolińskie. Chcesz kupić togę. Oglądasz witryny sklepów,
słuchasz nawoływaczy, wybierasz…
Wygra ten sklep, który ma najładniejsze modele, najniższe
ceny i… jest widoczny. Być może gdzieś w zaułku w suterenie
jest mały sklepik, w którym znalazłoby się coś tańszego, ale Ty
nie masz czasu ani ochoty penetrować zaułków, bo spieszysz się
na mowę Cezara.
Zresztą… niech sprzedawca sam dba, by być widocznym! To w
końcu jego sprawa. Jak nie umie się zareklamować, bo widocznie
to jakiś barbarzyńca z najdalszej prowincji Imperium.
Współcześnie, po upływie dwóch mileniów reguły pozostały te
same – reklama jest dźwignią handlu. Tylko współczesna Via
Sacra nazywa się Internet, a obwoływacz zwie się
pozycjonerem.
Największa różnica zaś jest taka, że Internet jest dziś
bardziej rozpowszechniony na świecie niż Imperium Rzymskie było
u szczytu swej potęgi. W dodatku, stale się rozwija.
W XX wieku reklama przeniosła się do TV, radia, na
billboardy.
W wieku XXI najważniejszym nośnikiem reklamy staje się Sieć.
Ma ona jednak przewagę i nad obwoływaczem, i telewizorem –
reklama trafia tu tylko do zainteresowanych, trafia tylko do
klienta, który aktywnie szuka towaru czy usługi, klikając na
linki.
Dzięki temu pozycjonowanie nie denerwuje widzów tak jak np.
mniej lub bardziej udane reklamy w TV, a jego skuteczność jest
przez to znacznie większa.
W tej chwili w Polsce z Google i Onetu korzysta 8 000 000
osób! To właśnie dlatego w naszym kraju najszybciej rozwijają
się firmy działające na Sieci.
Nic dziwnego, że marketing, który z kolei jest najszybciej
zwracającą się inwestycją całego współczesnego biznesu, jest
absolutną podstawą wszelkich przedsięwzięć mających przynieść
zyski w Internecie.
A częścią owego mitycznego marketingu internetowego jest
pozycjonowanie. Dlatego wydaje mi się, że warto dowiedzieć się
o nim więcej.
Skoro pozycjonowanie jest tak skuteczne, to czy
wszyscy z niego korzystają?
Wszyscy najwięksi gracze na Zachodnim Sieciowym rynku bądź
pozycjonują, bądź bezpośrednio wykupują najlepsze miejsca w
wyszukiwarkach od Google, Yahoo, czy MSN.
Polska – jak to często bywa – jest kilka lat za pionierami.
I tu pojawia się kolosalna możliwość dla Ciebie! A może Twoja
konkurencja jeszcze tego nie robi?
Pamiętaj, że pierwsza strona wyszukiwarki nie jest z gumy i
liczba miejsc jest tam ograniczona. Gdy za kilka lat wszyscy
już będą pozycjonować – metoda przestanie być autostradą do
szybkich zysków dla elity, a stanie się kolejnym obowiązkowym
zakorkowanym pasem reklamy.
Tak już jest w zachodnim świecie. Coraz trudniej jest
wypozycjonować stronę w języku angielskim. Trzeba wybierać
coraz bardziej niszowe, specjalistyczne hasła. Coraz więcej
ludzi się pozycjonuje – i jest coraz trudniej.
Ale póki co, to nadal trampolina do kariery! Albo zadziałasz
teraz, albo konkurencja Cię prześcignie.
Teraz rzecz najpiękniejsza: Za pozycjonowanie wcale
nie trzeba płacić!
Można bowiem pozycjonować samodzielnie lub zlecając to
fachowcom. Za darmo lub tanio, lub drogo.
Wybór metody jest momentem decydującym o przyszłości
człowieka i jego biznesu. Celem niniejszego tekstu jest
dostarczenie Ci wystarczającej wiedzy o pozycjonowaniu, by
ułatwić podjęcie kompetentnej decyzji „czy warto z tego
korzystać”.
Zacznijmy od tego, że bez pozycjonowania też da się
funkcjonować. Jeśli Twoja witryna internetowa nie jest
nastawiona na zysk, możesz pozwolić sobie na bycie widocznym
tylko dla hobbystów, jak piąty kolarz siódmej w klasyfikacji
drużyny jadący w środku peletonu, w czasie gdy kamery filmują
ucieczkę.
Pozostali Cię nie zauważą i – powtarzam – dla przedsięwzięć
niekomercyjnych to w zupełności wystarczy.
Jeśli jednak po to zainwestowałeś w stronę Internetową, by
na niej zarabiać, prędzej czy później napotykasz hasło
„pozycjonowanie” (lub SEO, czyli search engine optimization) i
po lepszym lub gorszym poznaniu zagadnienia zaczniesz to
stosować. Wówczas przychodzi moment na podjęcie decyzji „JAK to
robić?”
Możesz podążyć trzema ścieżkami:
*
Pierwsza grupa ludzi, stwierdziwszy, że dzięki
pozycjonowaniu da się zarobić więcej, ale praca ta jest zbyt
czasochłonna, by zajmować się nią osobiście (lub po prostu „nie
dla nich”), szuka od razu płatnej usługi. Takie zachowanie jest
logiczne i konsekwentne (nie robię tego, czego nie
rozumiem).
**
Druga grupa ludzi, stwierdziwszy, że dzięki pozycjonowaniu
da się zarobić więcej, a oszczędność kilkuset złotych
miesięcznie warta jest paru dodatkowych godzin pracy dziennie,
zaczyna tym zajmować się osobiście. Jest to świetna okazja do
zdobycia nowego zawodu.
Jak wspominałem, Internet to taki Dziki Zachód współczesnego
biznesu, bogaci nie mają tu uprzywilejowanej pozycji i co rok
kilkaset Kopciuszków przyodziewa się w jedwabne suknie
księżniczek ;)
Aby stać się najlepszym pozycjonerem świata wystarczy mieć
średniej klasy komputer i stałe łącze. Starcie odbywa się na
poziomie zaangażowania, nie środków. Rozstrzygającymi
czynnikami są: cierpliwość, praca i czas. Początkującego
pozycjonera od obecnych liderów branży dzieli nie miliard
dolarów, a dziesięć lat doświadczenia.
Starzy fachowcy od SEO nazywają te dziesięć lat zapleczem,
czyli m.in. bazą kilkunastu-kilkuset katalogów i innych witryn,
na których zamieszcza się linki najskuteczniej wspierające nowy
projekt.
Warto pozycjonować samemu, ale istnieje pewna granica
wynikająca z rachunku ekonomicznego. Decydując się na SEO,
warto uruchomić wewnętrzny kalkulatorek i zdrowy rozsądek oraz
zadać sobie pytanie:
„Czy to na pewno jest główna, »statutowa« działalność
mojego biznesu, czy »to« właśnie chciałem robić, czy nie
zarobię więcej zajmując się tym, w czym już jestem
fachowcem?”
Księgować też można osobiście, a jednak 99% biznesmenów
zleca to zawodowcom, robiąc w tym czasie rzeczy, które
zarabiają i na wynajęcie księgowych, i na sfinansowanie kilku
inwestycji w firmę, i jeszcze na spacer w cieniu palm z
ukochaną osobą u boku.
Zadaj sobie pytanie: „Ile warta jest godzina
mojej pracy?”
Jeżeli masz poświęcać na SEO co dzień 2—3 godziny, to przy
aktualnych (lub planowanych) przychodach ze »statutowej«
działalności powyżej 2000—3000 zł miesięcznie ukryte koszty
samodzielnego pozycjonowania przekroczą 1000 zł, a jest to
kwota przy której spokojnie można wynająć zawodowca.
Warto też pamiętać też, że pozycjonowanie najbardziej
popularnych haseł Internetu (np. sprzedaży biletów lotniczych,
aparatów cyfrowych, projektów domów, bielizny, usług
finansowych) jest znacznie bardziej pracochłonne i
czasochłonne, niż wypromowanie witryny o tematyce niszowej.
Chcąc zdobyć miejsce na podium w najpopularniejszych
dyscyplinach Internetu należy albo zlecić to fachowcom z
zapleczem, albo samemu zostać fachowcem i stworzyć
zaplecze.
***
Trzecia grupa ludzi, stwierdziwszy, że dzięki pozycjonowaniu
da się zarobić więcej, zaczyna szarżę przez Internet niczym
pijany czerwonoarmista przez pole minowe, albo samodzielnie
zajmując się przypadkowym wycinkiem SEO, albo zlecając pracę
naciągaczom lub dyletantom, którzy obiecują drogę na
skróty.
Bądźmy optymistami! Niektórym czerwonoarmistom udawało się
przebiec przez pole minowe. Twoja strona – pomijając
konsekwencje filtrów i sandboxów – też może w kilka tygodni
trafić do TOP3 i jakiś czas tam powisieć, nim zostanie
„zbanowana”, czyli usunięta z wyników wyszukiwarki.
Jeśli organizujesz „bezpieczną kasę oszczędności” czy inny
oscylator, jeśli chcesz zobaczyć swą witrynę w towarzystwie
stron pornograficznych i pirackich – to metoda jak znalazł.
Jeśli chcesz budować biznes, który przynosić ma Ci trwały,
długoletni dochód, unikaj dróg na skróty w pozycjonowaniu, by
już na starcie nie otrzymać etykietki pseudo-eksperta,
marnującego czas klientom, którzy szukają na Sieci poważnego
biznesu.
Ku przestrodze, przeczytaj o najsławniejszej
kompromitacji w historii pozycjonowania:
W zimny lutowy poranek 2006, dokładnie w godzinę po wejściu
do biura w Monachium, administrator sieci komputerowej fabryki
samochodów BMW, włączywszy Internet, ujrzał Piekło.
Na Sieci nie było strony BMW. Google karnie usunęło ją ze
swojej wyszukiwarki. Oznaczało to straty liczone w setkach
tysięcy euro i niezmywalną plamę na honorze firmy.
Od lutego 2006 po wsze czasy BMW stało się podręcznikowym
przykładem nieuczciwego pozycjonowania, tak zwanej metody Black
Hat (czarnego kapelusza).
Dlaczego najważniejsza firma internetowa świata podjęła tak
drastyczne kroki przeciwko globalnemu koncernowi o ustalonej
renomie?

Firma wynajęta przez BMW do pozycjonowania witryny stworzyła
tzw. doorway pages, czyli strony internetowe znajdowane przez
wyszukiwarki po wpisaniu najpopularniejszych fraz (typu: sex,
mp3, wikipedia), po wejściu na które internauta był przymusowo
przekierowywany na stronę bmw.de. Oszustwo w wyniku którego
internauci tracili czas i zaufanie do Google.
To tylko jedna z setek sztuczek z czarnego kapelusza (Black
Hat), przed którymi chcę Cię przestrzec. Unikać należy: farm
linków, lawinowego przyrostu linków prowadzących do Twojej
strony, ukrywania przed widokiem internauty nadmiernej ilości
słów kluczowych na Twojej stronie, przeznaczonych dla
wyszukiwarki, a nie dostarczających treści użytkownikom…
Wszystkich trików „mistrza” czarnej magii wymienić nie
sposób, ale...
Istnieje skuteczna metoda obrony przed dyletantami i
naciągaczami.
Ilekroć firma oferująca SEO zaproponuje Ci efekty w
podejrzanie krótkim względem konkurencji czasie, zerwij z nią
kontakt, zanim sama zmieni nazwę i adres, a z Ciebie zrobi
pośmiewisko i narazi Cię na zablokowanie w wyszukiwarce
(zbanowanie) i straty liczone w setkach tysięcy złotych.
Strona bmw.de powróciła do Google po kilku dniach, co z
kolei dało początek plotkom o wizycie prezesa BMW u prezesa
Google z walizką pieniędzy.
Niezależnie od tego, ile w tych plotkach było prawdy,
reputacji BMW to ponownie zaszkodziło… ale przynajmniej witryna
na powrót znalazła się w wyszukiwarce w okolicy TOP3, co
oznaczało, że klienci znów ją znajdowali i znów kupowali.
Wybierając usługodawcę SEO unikaj cudotwórców, chyba że masz
więcej wpływów, pieniędzy i reputacji do roztrwonienia niż BMW.
Bowiem powrót do wyników wyszukiwania dla mniej zamożnej i
znanej firmy może trwać od kilku miesięcy do paru lat…
Metody pozycjonowania spod znaku Black Hat można porównać do
wspomagania sprintera środkami dopingującymi, które zapewniają
szybki sukces, szybką dyskwalifikację, dożywotnią hańbę i
dożywotnie zrujnowane zdrowie.
Legalne metody pozycjonowania są jak… Adam Małysz –
zapewniają miejsce w czołówce na długie, długie lata. A dla
firm sprzedających przez Internet każdy dzień na pozycjach w
czołówce wyszukiwania to zyski liczone w tysiącach, a potem
dziesiątkach i setkach tysięcy złotych.

Komentarz do sondy: Zwróć uwagę na
liczbę internautów, którzy bezinteresownie poświęcili czas, by
zagłosować. Jest ich prawie pół miliona, a screenshota
wykonaliśmy w godzinę po drugim konkursie w Planicy w 2007.
Następnego dnia Adam Małysz wygrał trzeci konkurs w Planicy i
zdobył po raz czwarty Kryształową Kulę.
Czym w takim razie jest uczciwe pozycjonowanie,
„White Hat”?
Aby pozycjonować skutecznie, trzeba na bieżąco reagować na
poczynania konkurencji, zmiany prawa i oprogramowania
(algorytmów, którymi kierują się wyszukiwarki). Płyną stąd dwa
wnioski:
- Musi to robić człowiek, bo maszyna (np. robot sieciowy)
nie dostosuje się do wciąż nowych sytuacji najdynamiczniej
rozwijającego się rynku na Ziemii, czyli
Internetu.
- Pozycjonowanie jest skuteczniejsze, gdy jest procesem
ciągłym. Twoja strona, która w wyniku jednorazowego dobrego
pozycjonowania osiągnęła wysoką pozycję, może utrzymać ją
latami, bowiem wspiera ją „efekt kuli śniegowej”:
»Witryna stała się ona widoczna, więc odwiedzają ją
dziesiątki tysięcy ludzi więcej, a ponieważ odwiedzają ją
dziesiątki tysięcy ludzi, zyskuje ona wyższy ranking, w wyniku
czego dostaje jeszcze wyższą pozycję. I tak dalej.«
Niestety, konkurencja nie śpi i może Cię wyprzedzić,
poprawiając własne SEO i nie przerywając go po początkowym
sukcesie.
Stałe pozycjonowanie jest ważne także dlatego, by klienci
wracali do Twojego sklepu. Wyobraź sobie sytuację, że ktoś
kupił od Ciebie przez Internet towar lub usługę za kilka
tysięcy złotych i jest tak zadowolony, że postanawia po pół
roku znów coś zamówić u „swojego ulubionego, sprawdzonego
dostawcy”.
Ty w tym czasie zaniechałeś pozycjonowania. Twoja witryna
spadła z TOP10 i dawny klient, nie pamiętając adresu, nie może
jej ponownie odnaleźć! Stałe SEO zapobiega utracie stałych
klientów.
Jakie są najskuteczniejsze metody
pozycjonowania?
… wiadomo, że SEO jest najskuteczniejsze w połączeniu z
szerszą strategią marketingową…
… wiadomo, że znaczenie ma ilość linków prowadzących do
Twojej strony, że muszą one pochodzić z pokrewnych tematycznie
i popularnych witryn Internetu (np. serwisów branżowych), a ich
przyrost musi być równomierny…
… wiadomo, że warto promować witrynę na forach tematycznych
…
… wiadomo, że trzeba stale badać, z jakich innych stron
wchodzą na nią internauci…
Reszta jest tajemnicą. Każdy pozycjoner ma swoje sekrety
zawodowe, których nie zdradzi nawet hiszpańskiej inkwizycji na
torturach.
Jak zatem poznać, który pozycjoner jest
najskuteczniejszy?
„A fructibus eorum cognoscetis eos”, czyli „Po ich owocach
ich poznacie”, jak mawiał Jezus Chrystus. Sam sprawdź, na
jakich miejscach na podane frazy są w Google.pl podane strony.
Dla każdej z nich SEO robi pozycjoner Ententy:
NLP.pl
- Programowanie Neurolingwistyczne
- Neurolingwistyczne Programowanie
- Sztuka perswazji
- Perswazja
- Hipnoza
- Wywieranie wpływu
- NLP
TopStars.com.pl
- Gadżety Reklamowe
- Odzież reklamowa
- Dlugopisy reklamowe
- Smycze reklamowe
- Pendrive
Moto-Bike.pl
ok-dom.pl
- Okna PCV
- Ogrody zimowe
- Producent okien
bc.com.pl - Google.com (!)
- Amber Jewelry
- Amber Jewellery
- Amber wholesale
- Amber jewelry wholesale
ebursztyn.pl
- Bursztyn
- Srebrna biżuteria bursztynowa
- Biżuteria Bursztynowa
To tylko próbka. Jeśli chcesz poznać więcej przykładów stron
wypozycjonowanych przez naszego pozycjonera, zadzwoń do mnie
lub napisz mi maila (link do strony kontaktowej).
Większość pozycjonerów to
informatycy.
Często, ze względu na pole widzenia zogniskowane na wąskiej
specjalizacji zawodowej, nie mają oni aż tak szerokiego,
panoramicznego spojrzenia na całość zagadnień marketingowych
jak specjaliści od marketingu. To nie ocena, to fakt.
Wyobraź sobie zespół złożony z pozycjonera, copywritera i
grafika, działających pod kierunkiem specjalisty od marketingu
internetowego. Dopiero oni mogą Cię ustrzec przed wydaniem
pieniędzy na rzeczy zbędne. Dopiero oni wyjawią Ci, co i jak
reklamować w Internecie. Są bowiem branże i produkty, które
wypromować w Sieci jest ciężko.
Są inne – prócz pozycjonowania – metody reklamy w
Internecie, które w przypadku Twojej witryny mogą być tańsze,
generować większą liczbę wejść klientów niż SEO.
Są przedsięwzięcia, które po prostu trzeba promować na
Internecie na kilka sposobów jednocześnie, by nie skończyć dla
pozornej oszczędności jak ten, co miał „albo rybki, albo
akwarium”.
Najwłaściwszym pomocnikiem w dokonaniu właściwego wyboru
jest menedżer od marketingu internetowego – osoba, którą
znajdziesz w agencji reklamy i marketingu, a której nie ma w w
99% firm SEO.
Zamówienie SEO w agencji marketingowej, a nie u
pozbawionych marketingowego wsparcia informatyków, ma jeszcze
jedną przewagę:
Wszelkie teksty na Twojej stronie zostaną napisane przez
zawodowych copywriterów. Będą skuteczne działać nie tylko na
roboty sieciowe wyszukiwarek, ale przede wszystkim na Twoich
klientów. Zamawiając stronę w klasycznej firmie informatycznej
też będziesz potrzebował tekstów na nią.
To samo dotyczy grafiki. Od tego, jak prezentuje się Twoja
strona, zależy wielkość sprzedaży. Czy zauważyłeś jak wygląda
strona Ententy? Jest pełna światła, skromna jak garnitur.
Dlaczego tak zrobiliśmy? Czemu nie ma tu migoczącej tęczy
kolorów, wyskakujących okienek z filmami i zdjęć skąpo
odzianych modelek?
Taka a nie inna forma witryny jest najskuteczniejsza
sprzedażowo dla firmy takiej jak nasza. To efekt doświadczeń i
wiedzy. Pewnych rzeczy nie warto robić samemu - warto zatrudnić
specjalistów.
***
Na zakończenie tekstu pozwolę sobie wrócić do porównania
Internetu do Dzikiego Zachodu, do kolonizacji Nowego Świata, w
którym każdy ma równą szansę znaleźć własne Eldorado – swoje
wymarzone szczęście. Są jeszcze dwa podobieństwa. Po pierwsze –
Sieć otwiera przed Twoją firmą rynki całego świata – na
Internecie narodowość, religia, zamożność są szanowane, ale o
sukcesie decydują pomysłowość i pracowitość.
Jest rok 1841 – czasy Wielkiej Emigracji i
Mickiewicza.
Wyobraź sobie własnego pradziadka, jak z prababcią kolebie
się dwukonnym krytym wozem przez prerię. Twój przodek ucieka
przed carskimi represjami po powstaniu listopadowym.
Dociera do doliny w Kalifornii, uznaje że to dobre miejsce
na dom, zrzuca z wozu dobytek, buduje chatę podobnej do tej
którą miał w Polsce, sadzi na wzgórzach pomarańcze i
brzoskwinie. Twoja prababka odprowadza dzieci do szkoły i
kościoła.
W 1848 wybucha „gorączka złota”, a Twoi przodkowie – dzięki
temu, że mieli odwagę kolonizować Nowy Świat i byli w
odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie – stają się jednym z
jej beneficjentów, kupując posiadłość ziemską.
Dziś, po ponad 150 latach, ich potomkowie nie muszą już
pracować, żyjąc niczym szejkowie, bowiem na ich gruntach
wyrosła Krzemowa Dolina. Pośród pomarańczy i brzoskwiń Twoich
pradziadków siedziby mają:
- Adobe,
- Apple,
- eBay,
- Google,
- Hewlett-Packard,
- Intel,
- NVIDIA,
- Symantec,
- Yahoo!,
- Mozilla,
- PayPal
- i 700 innych firm.
I to jest drugie podobieństwo – czas. Czy ktoś słyszał o
tych korporacjach trzydzieści lat temu?
Poza Hewlettem-Packardem i Intelem, wszystkie pozostałe są
beneficjentami sukcesu Internetu:
- Adobe (rok powstania 1982),
- Apple (1976, jednym z dwóch założycieli był wynalazca
polskiego pochodzenia Steve Wozniak),
- eBay (1995),
- Google (1996),
- Hewlett-Packard (1939),
- Intel (1968),
- NVIDIA (1993, jeden z trzech założycieli to Chris
Malachowsky), Symantec (1982),
- Yahoo! (1994),
- Mozilla (2003),
- PayPal (1998).
Ich twórcy – podobnie jak Twój pradziadek – byli w
odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie, mieli odwagę i dali
szansę szczęściu.
**** **** ****
Jeśli po przeczytaniu niniejszego tekstu, zdecydowałeś się
pozycjonować swoją witrynę, bez trudu znajdziesz zajmujące się
tym firmy. Od Ciebie zależy, którą z nich wybierzesz. Ja,
oczywiście, zapraszam do skorzystania z usług Ententy -
strona kontaktowa.
Pozdrawiamy,
Zespół Ententy
|