O śmierci – rada na dziś

Strona główna/Rozwój osobisty/O śmierci – rada na dziś
  • O śmierci - rada na dziś

O śmierci – rada na dziś

Pobierz PDF

Jeden z wolontariuszy Chrześcijańskiej Szkoły Przywództwa zwierzył mi się, że widząc moje pierwsze szkolenia myślał:

„Co ten gnój może wiedzieć o życiu?”.

Mądrość ludzi młodych

Dosyć często 40-50 letni biznesmeni myślą tak, zanim przekonają się i zaczną oglądać moje szkolenia. Przecież nie przekazuję na nich swojej wiedzy, tylko mądrość ludzi mądrzejszych od siebie.

Jednak większość najwybitniejszych idei została stworzona, gdy ich twórcy mieli 25-40 lat. Potem większość twórców leci z szablonu.

Nie sam też wymyśliłem co należy robić w obliczu śmierci, lecz nauczyłem się tego od… prawników i… od pewnego 30-latka: Jezusa Chrystusa.

Swego czasu leciałem z Los Angeles do Monachium. Podróż do Ełku miała zająć niecałe 30 godzin. Żona czekała na mnie w domu z zagrożoną ciążą i chorą córką.

Podróż na taką odległość to poważna sprawa. Mógłbym nie dojechać. Poród z zagrożoną ciążą to też poważna sprawa. Można nie dotrwać.

Dlatego od pewnego czasu jestem przygotowany.

Jestem gotów na spotkanie z Ojcem.

Zawsze gdy o tym mówię, wszyscy się dziwią… A przecież nikt nie jest nieśmiertelny. Po co odpychać takie myśli od siebie?

Dlatego właśnie moja żona ma w kopercie testament, w którym – uwaga – wydziedziczam córki. Po co?

Bo w przeciwnym wypadku sąd przez najbliższe 18 lat będzie współdecydował o wszystkim za moje niemowlę, jakby zakładając, że matka działa na niekorzyść dziecka.

Takie jest prawo.

Musiałem zrobić testament, aby Dorota mogła spokojnie przejąć firmy i gospodarować nimi, nie mając przez kilkanaście lat urzędników za wspólników.

To samo dotyczy np. mieszkania, w którym dzieci miałyby udziały i nie dałoby rady go sprzedać bez zgody sądu.

Mało kto o tym myśli w ten sposób.

Rada dla żyjących

Większość osób zostawia rodziny nieprzygotowane na sukcesję.

Potem są tragedie.

A przecież wystarczy kartka papieru z opisem swojej woli.

Nic wielkiego.

Może pożyję jeszcze 80 lat.

A może 8 miesięcy.

Nie wiem przecież tego i chyba prawdą jest, że nie wiem?

Zostawiłem też żonie wskazówki dotyczące inwestycji i firmy:

Zachowaj racjonalne myślenie. Wszyscy będą Ci doradzać – nie słuchaj nikogo, szczególnie rad finansowych najbliższej rodziny. Skorzystaj z pomocy mojego mentora.

Najciekawsza jest chyba ta rada:

Zrób kampanię promocyjną z okazji mojej śmierci, aby zebrać środki na życie.

Przygotowuję ją do sukcesji. Przekazałem jej wszystkie hasła. Rozmawiam z nią regularnie i pokazuję, jak działa nasz biznes, z kim ma współpracować i co powinna robić. Nikt przecież nie zatrudni wdowy, matki dwójki, która poświęciła całe życie rodzinie!

Sądzę, że jest to wyrazem miłości, jeśli przygotuje się rodzinę na taką ewentualność. Może ona nigdy nie nastąpić. Jednak nikt tego nie wie.

Moja rada na dziś brzmi zatem: dołącz do tych paru procent ludzi, którzy przygotowali testament dla swojej rodziny. Nie z myślą o sobie, ale z myślą o swoich rodzinach, aby ustrzec je przed Niewidzialnym Nosem Państwa.

Update: 

Dostałem maila o treści:

„Wydziedziczenie — pozbawienie zstępnych, małżonka lub rodziców spadkodawcy prawa do zachowku. Może ono być dokonane tylko w testamencie i wyłącznie z przyczyn wskazanych przez ustawodawcę w art. 1008 k.c.

Wydziedziczenie może nastąpić, gdy uprawniony do zachowku: wbrew woli spadkodawcy postępuje uporczywie w sposób sprzeczny z zasadami współżycia społecznego, dopuścił się względem spadkodawcy albo jednej z najbliższych mu osób umyślnego przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu lub wolności albo rażącej obrazy czci, uporczywie nie dopełnia względem spadkodawcy obowiązków rodzinnych. Żadne inne przyczyny nie mogą stanowić podstawy wydziedziczenia.”

Więc sprawa nie jest taka prosta. Chciałbym skomentować więc, że z pomocą prawnika nie takie rzeczy można ominąć 🙂 Kto szuka, ten znajdzie.

Jednak zatem wsparcie prawnika będzie konieczne, aby sprawę załatwić do końca.

Zapewne każda sytuacja będzie unikalna, zależnie czy masz spółki w Polsce czy za granicą, jaką część majątku możesz bezpiecznie oddać małżonkowi jeszcze za życia itd.

By |25 lutego 2014|Categories: Rozwój osobisty|87 komentarzy

About the Author:

Od 2005 roku prowadzi przedsiębiorców do lepszej jakości życia. Pomaga podwoić dochody i podwoić liczbę godzin wolnego czasu poprzez organizację firmy i innowacje w modelu biznesowym. Założyciel Akademii Biznesu Piotra Michalaka. Przeczytaj więcej o historii Piotra.

87 komentarzy

  1. Monika 13 marca 2014 w 11:04 - Odpowiedz

    Istotnie, bardzo ciekawe zdanie: „Zrób kampanię promocyjną z okazji mojej śmierci, aby zebrać środki na życie” Bardzo niesmaczne i nieetyczne. Czy naprawdę po Pana śmierci żona nie będzie miała co do gara włożyć, że musi dorabiać się na takim nieszczęściu? Z tego co wyczytałam jest firma i to całkiem dobrze prosprująca. Chyba wystarczy, że powziął Pan takie kroki jakie tu wymienił. Zresztą, pomimo Pana przezorności, może pójść coś nie tak. Pewnie, że głupotą byłoby nic nie robić, ale próba przewidywania wszystkiego też jest bez sensu- proponuję wizytę u jasnowidza. Brakuje mi w tym chociaz odrobiny zaufania Bogu. To co było w Pana gestii, już Pan zrobił. Czy w marcu zeszłego roku komukolwiek przyszło do głowy, że za rok Ukraina będzie na krawędzi wojny?

  2. Sylwina 28 lutego 2014 w 21:46 - Odpowiedz

    Z tego co wiem ,wystarczy zapis u notariusza ,że po śmierci żony wszystko przechodzi na męza i odwrotnie . Nie potrzebny był testament ani zapis o wydziedziczeniu.Tak zrobiła moja siostra z mężem ,po moich przykrych doświadczeniach .

  3. Andrzej 28 lutego 2014 w 04:53 - Odpowiedz

    Piotrze, nie zgadzam się zTwoją podpowiedzią, której udzieliłeś. Generalnie, kierunek myślenia jest słuszny, tylko że zwrot powinien być przeciwny! Obawiam się, a jestem byłym sędzią, a od kilkunastu lat adwokatem, że Twoi prawnicy, coś przekombinowali. Tak się często zdarza, kiedy prawnik, zamiast za wiedzą, podąża za wolą lub życzeniem Klienta. A sytuacja dla niego jest komfortowa. Zero odpowiedzialności za skutki swojej porady, bo albo będziesz długo żył – czego Ci życzę – albo, gdy umrzesz, nikt go nie rozliczy. Teraz jesteś zadowolony i to jedyna wasza wspólna korzyść. Przemyśl wszystko jeszcze raz! Pozdrawiam A.K.

  4. Jola 27 lutego 2014 w 16:44 - Odpowiedz

    Witam, proszę o informację -co to jest służebność dla dzieci na hipotece? Co to daje dzieciom i czy trzeba to załatwić notarialnie, czy sądownie?

  5. Ania 27 lutego 2014 w 13:58 - Odpowiedz

    Ooo nie wiedziałam. Dzięki. W sumie racja- myśleć lepiej przed i nikogo nie słuchać. Nie wiadomo na jakiej maści doradców się trafi.

  6. Patryk 27 lutego 2014 w 13:02 - Odpowiedz

    Bardzo podoba mi się to co napisałeś. Jeśli moje biznesy wypalą, to zrobię dokładnie to, co radzisz. Wielkie dzięki. Pozdrawiam 🙂

  7. Tomasz 26 lutego 2014 w 19:45 - Odpowiedz

    Taaaak, wdowa, matka dwójki dzieci, która poświęciła całe życie rodzinie, bez problemu przejmie prowadzenie firm, zdobędzie sobie autorytet u pracowników, umiejętnie wykorzysta wskazówki, poprowadzi i rozkręci biznes, a dziećmi zamie się opiekunka. Przecież każdy potrafi prowadzić firmę, nieprawdaż? Panie Piotrze, jeśli zajmuje się Pan zawodowo strategią to powinien Pan dawać bardziej strategiczne rady. Np. lepiej wychować sobie w firmie członków zarządu, będących udziałowcami, którzy mogą przejąć obowiązki szefa, a wdowa będzie otrzymywać dywidendę. Pomysł z testamentem – jak już wskazano Panu w komentarzach – wymaga zasadniczego dopracowania, bo tak jak Pan to zrobił – nie zadziała. Moim zdaniem lepiej sprawdzić konstrukcję darowizny na wypadek śmierci (donatio mortis causa) – nie jestem pewny, czy to już zostało wprowadzone do polskiego prawa, na pewno były takie plany.

    • Piotr Michalak 27 lutego 2014 w 09:36 - Odpowiedz

      Jeśli firma posiada wypracowane, konkretne aktywa, a żonę wdrażam w świadomość ich wartości i metody ich wykorzystywania, a do tego przygotowane są konkretne procesy i procedury kampanii i sprzedaży, to taki podmiot może nie zostanie przez małżonkę dynamicznie rozwijany, ale byt rodzinie przez X lat jeszcze zapewnić może.

      Wdowa może otrzymywać dywidendę, która w Polsce jest podwójnie opodatkowana, a wypłacana tylko, gdy wspomniany zarząd podejmie decyzję o jej wypłacaniu, a nie podejmie takowej, skoro jak Pan zauważył, nie ma posłuchu i autorytetu u pracowników 🙂 Jak widać nie ma lekko.

      Dzięki natomiast za podpowiedź odnośnie darowizny. Do rozważenia jest jeszcze fundacja rodzinna, niekoniecznie polska i pewnie parę innych rozwiązań. Będę konsultował z prawnikiem i prawdopodobnie napiszę na blogu.

      • Tomasz 27 lutego 2014 w 10:09 - Odpowiedz

        O wypłacie dywidendy w spółce z o.o. – wbrew temu co Pan pisze – decyduje zgromadzenie wspólników, a nie zarząd. Podtrzymuję moją radę: żona powinna zostać większościowym udziałowcem, być może również zasiadać w radzie nadzorczej, zajmować się wychowaniem dzieci, a prowadzeniem firmy lepiej powierzyć menadżerom, posiadającym udziały i prawa do części zysku, żeby ich odpowiednio zmotywować.

  8. Sławek 26 lutego 2014 w 14:13 - Odpowiedz

    Skomentuje krótko – MĄDRA RADA

  9. Paweł S. 26 lutego 2014 w 13:15 - Odpowiedz

    Dziękuję Piotrze za przypomnienie tak oczywistych spraw. tak oczywistych, że na co dzień się o nich nie myśli.

  10. Mirosław 26 lutego 2014 w 12:28 - Odpowiedz

    Temat dobry popieram .chciałbym przepisać spadek na syna który nie ma życzenia mnie znać tak sądze mógby odrzucić spadek co robić w tej sytuacji Mam przyjaciela ale to trudne dla niego Obecnie niedomagam ze zdrowiem Co by Pan sugerował. Dziękuje.

    • Piotr Michalak 27 lutego 2014 w 09:30 - Odpowiedz

      Nie potrafię doradzić w tak złożonej sytuacji, tu by była przydatna rozmowa osobista – ze specjalistą.

  11. Kornel 26 lutego 2014 w 12:16 - Odpowiedz

    A co jak żona pozna kogoś kto ją tak rozkocha, że umiejętnie wyprowadzi cały majątek? Dzieci zostaną z niczym… 😉

    Przepraszam za “czarnowidztwo”:) Oboje z żoną mamy testamenty spisane notarialnie na wypadek śmierci któregoś więc popieram ten krok. Faktycznie ułatwia zarządzanie tym co zostanie. Chciałem jednak pokazać, że nie ma idealnych rozwiązań i zawsze warto jeszcze ufać Bogu (choć to coraz mniej niestety popularne). Pozdrawiam.

    • Piotr Michalak 27 lutego 2014 w 09:32 - Odpowiedz

      No to rozkocha i wyprowadzi, cóż mi do tego? 🙂 Mnie już tu nie będzie, ani nasze małżeństwo już nie będzie, bo po tamtej stronie “nie będą żenić się, ani za mąż wychodzić”, cytując Chrystusa, “lecz będą jak aniołowie”. Mi już nic po tym majątku nie zostanie. Żona jest odpowiedzialna za własne czyny i zrobi z majątkiem cokolwiek zechce.

      Ponadto nigdzie nie napisałem, że nie należy ufać Bogu, chciałbym to podkreślić 🙂

  12. Artur 26 lutego 2014 w 01:39 - Odpowiedz

    Też staram się codziennie być gotowy na swoją śmierć. Takie przypomnienia są dobre. pozdrawiam

  13. jan 25 lutego 2014 w 23:28 - Odpowiedz

    nie prowokuję , to pytanie – narobiłem sobie problemów – długi – kredyty – czy mogę to wszystko co mam w testamencie zapisać na skarb państwa , aby chronić dzieci?- Jan – 65 lat.

    • Piotr Michalak 26 lutego 2014 w 11:35 - Odpowiedz

      Nie wiem czy można zapisać 😉 Ale dzieci mogą po prostu odrzucić spadek – warto je o tym uczulić. Proponuję skonsultować się szczegółowo z prawnikiem.

  14. Jerzy 25 lutego 2014 w 23:23 - Odpowiedz

    Od kilku lat zajmuje się sukcesją i skutkami finansowymi, kiedy ludzie przenoszą się do przyszłości. Cieszy mnie, że tak wiele osób dostrzega problem. Plan Sukcesji powinien
    mieć każdy szanujący się człowiek. Testament jest rozwiązaniem prawnym. Polisy na życie – finansowym. Realizacja testamentu wymagać będzie pieniędzy. Polisy (ochronne bądź inwestycyjne) dostarczają pieniędzy poza masą spadkową. Brak Planu Sukcesji uruchamia ustawowe dziedziczenie.

  15. Sylwina 25 lutego 2014 w 21:35 - Odpowiedz

    Niestety jestem w takiej sytuacji ,której pan chce zaoszczędzić żonie.Mam 41 ,mąż zmarł 4 lata temu .Mam tróję dzieci w wieku 15,10 i 5 lat.Muszę biegać do sądu ,kiedy chcę sprzedać coś co należało do męża lub jest obecnie współwłasnością moją i dzieci,kiedy np. chcę podpisać umowę na gaz w domu.Moja siostra ze szwagrem spisali testameny ,po śmierci mojego męża ,aby uniknąć właśnie takiej sytuacji .W wieku 30,40 lat nie myśli sie o śmierci,ale nikt znas nie zna dnia ani godziny ,dlatego myslę ,że robi pan naprawdę cos ,co jest największym wyrazem miłości do żony.Nie wiem tylko ,co ja mogę teraz zrobić by chronić moje dzieci w razie mojej śmierci..?

    • Piotr Michalak 26 lutego 2014 w 11:38 - Odpowiedz

      Dzięki Sylwino, że podzieliłaś się tym komentarzem!!! Pozostali czytelnicy mogą zobaczyć i dotknąć, że problem jest realny 🙁

      Widzicie, nawet na umowę na gaz w domu trzeba biegać do sądu…

  16. Paweł 25 lutego 2014 w 21:27 - Odpowiedz

    Piotrze!

    Dotknąłeś ogromnie ważnego tematu. Zapominamy o tym w codziennej gonitwie. Zakupy, dzieci, szkoła, praca… Ciągle tylko jutro, jutro….
    I tak leci miesiąc za miesiącem, rok za rokiem.

    Nie ma co się oszukiwać, Państwo jedyne w czym może nam pomóc to w jaki sposób zająć się naszymi pieniędzmi.

    Ja z perspektywy czasu wiem, że brałem ślub jak byłem głupi. Niestety. Nie wiem jaka ilość osób przed zawarciem związku małżeńskiego czyta kodeks i orzeczenia sądów. Zapewne niewielka. Dopiero wszystko zaczyna się na etapie rozwodu. Ja rozwód przeżyłem i na szczęście nie było u mnie dzielenia “na noże”. Był podział, był przelew i rozeszliśmy się każdy w swoją stronę.

    Niestety, wiele osób (zastanówcie się nad swoimi znajomymi i historiami jakie słyszeliście), robi te rzeczy za późno. Za późno myślą o podziale majątku, za późno o testamencie…

    I tak będzie zawsze. Każdy jest inny. Ten, kto kocha i jest świadomy, że życie to nie tylko przyjemności z testamentem sobie poradzi. Ważne, aby mieć wewnętrzną potrzebę.

    Jestem związany z branżą finansową i nie macie świadomości jak wiele osób ma podejście: “jak umrę to mnie nic nie będzie obchodziło, niech radzą sobie sami”.

    Więc, nie ma co się dziwić, że w Polsce średnio po trzecim pokoleniu majątek rodzinny jest całkowicie tracony. My nie mamy kultury finansowej i prawnej. Choć cieszy mnie, że coraz więcej się w tej materii zmienia. Dowodem jest mail Piotra.

    Każdy kto zakłada firmę zastanawia się jak zapłacę ZUS, czy będę miał obrót i ile będzie zysku. Wspólnicy np. w spółkach cywilnych gdzie jest dwóch wspólników nie są świadomi, że gdy jeden z nich umiera, firma idzie w stan upadłości. Więc trzech wspólników to totalne minimum. Poza tym, po śmierci małżonek ma dwa wyjścia, prowadzić firmę lub sprzedać udziały, a pozostali wspólnicy mogą się tylko zastanawiać jak spłacić te udziały.
    Weźmy prosty przykład – firma warta 900 tyś. zł, trzech wspólników, każdy po 33% udziałów. Jeden umiera i jego małżonek nie chce prowadzić firmy. Ok, firma działa, ale ktoś musi spłacić 300 tyś. zł i zaczynają się problemy, bo z kredytem może być ciężko. I wtedy przychodzi z pomocą umowa. Umowa ubezpieczenia.

    Temat, który poruszył Piotr jest od dawna bardzo ważnym tematem dla osób świadomych naszego przemijania.

    Ja mam spisane wszystkie inwestycje, źródła dochodów, skany rozliczeń rocznych, zobowiązania, umowy, rzeczy podlegające dziedziczeniu na płycie DVD w pliku zaszyfrowanym hasłem. Na płycie dodatkowo jest film z wyrażeniem mojej woli. W testamencie zapisane jest to co w filmie plus hasło. Wszystko jest przygotowane, dla moich bliskich. Do tego dochodzą umowy ubezpieczeń na życie.
    Cała rodzina wie dokładnie jak powinna się zachować w momencie gdy mnie zabraknie.
    Zajęło mi to około 3-4 miesięcy przygotowanie wszystkiego, znalezienie najlepszych rozwiązań i spięcie wszystkiego w całość.
    Średnio co miesiąc aktualizuję stan dokumentów na płycie, zmieniam stan zobowiązań.

    Robię tak, dlatego że kocham moją rodzinę i wiem, że po mojej śmierci ustawa o ochronie danych osobowych uniemożliwia np. sprawdzenie w banku stanu zobowiązań.
    Dodatkowo, niektóre instytucje po śmierci właściciela np. konta liczą na to, że spadkobiercy nigdy się nie znajdą lub nie będą wiedzieć, że takie konto było założone.
    Więc, tylko firma ubezpieczeniowa MA OBOWIĄZEK wypłaty świadczenia z tytułu mojej śmierci rodzinie.

    Powiedział bym, że to takie smaczki naszego życia i część mojej pracy 🙂

    Piotrze brawo! Byle komentarzy przybywało i licznik odwiedzin naliczył 38 mln 🙂

    Pozdrawiam serdecznie

    • Piotr Michalak 26 lutego 2014 w 11:43 - Odpowiedz

      Dzięki Pawle za wyczerpujący komentarz! Co do spółek cywilnych, to nawet nie ma czegoś takiego jak upadłość, bo one nie mają osobowości prawnej. W przypadku śmierci wspólnika, spółka po prostu automatycznie przestaje istnieć. Jej majątek natomiast faktycznie trzeba jakoś podzielić. A przypisany jest on do obu stron, więc zaczynają się jaja 🙂

      To już trzeci chyba komentarz wspominający o ubezpieczeniu. Faktycznie warto o nich pomyśleć na wypadek np. konieczności spłaty udziałów w spółce (kapitałowej, np. spzoo). Choć niestety jest to trochę kosztowne.

      Super, że podzieliłeś się swoimi rozwiązaniami… Inspirujące.

  17. RADEK 25 lutego 2014 w 21:07 - Odpowiedz

    JA Z TYM TEMATEM ZAPOZNAŁEM SIE PRZED DWOMA MIESIACAMI.
    W UBIEGŁYM ROKU NAGLE POZEGNAŁEM DWOCH KOLEGÓW I DAŁO MI TO DO MYSLENIA
    CO BEDZIE SIE DZIAC Z MOJA RODZINA PO MOEJE SMIERCI. CIAGLE SIE NAD TYM ZASTANAWIAM JAK TO ROZEGRAC BY BYŁO DOBRZE.PODAM LINK DO STRONY KTORA ZNALAZŁEM PRZYPADKIEM NA NASZEJ REGIONALNEJ STRONIE INTERNETOWEJ
    http://www.planowaniespadkowe.pl/ JEST TAM MNOSTWO PRZYKŁADÓW I KAZDY COŚ DLA SIEBIE WYBIERZE.MYSLE ZE WARTO PRZECZYTAC.
    FAJNIE PIOTRZE ZE PODAŁES TAKI TEMAT. POZDRAWIAM SERDECZNIE.

  18. Dariusz 25 lutego 2014 w 20:19 - Odpowiedz

    Słyszałem o rodzinie, gdzie dziadkowie przepisali cały majątek na swoją córkę i męża po narodzinach wnuka. Małżeństwo to miało wypadek samochodowy. Rodzice zginęli, a wnuk zmarł po kilku dniach. Cały majątek przejął skarb państwa, bo wnuk był spadkobiercą, a nasze prawo nie przewiduje dziedziczenia przez “dziadków” po wnukach.

    • Dawid 26 lutego 2014 w 23:51 - Odpowiedz

      Dariusz.

      Masz rację (“słyszałeś”) – ostatnia nowelizacja prawa spadkowego sprzed 2-3 lat zniosła to kuriozum i aktualnie dziadkowie dziedziczą po wnukach.

      Polecam Doradców Finansowych/Sukcesyjnych certyfikowanych przez EFFP Polska (effp.pl) – mają doświadczenie w tworzenie Planów Sukcesji oraz poszukiwaniu źródeł finansowania tych planów.

  19. Marcin 25 lutego 2014 w 19:28 - Odpowiedz

    Wydziedziczyłeś córki? Piotrze a co będzie jak razem z żoną nieszczęśliwie opuścicie ten ziemski padół???

  20. Jan 25 lutego 2014 w 19:18 - Odpowiedz

    Dziękuję za tak mądrego e-maila. Od młodszych też się można uczyć.
    Jest o czym myśleć, choć nie za bardzo jest co dzielić.
    A o bezduszności urzędów jestem przekonany całkowicie.
    Pozdrawiam – Jan

  21. Andrzej 25 lutego 2014 w 19:14 - Odpowiedz

    Myślę i działam dokładnie tak samo, jak Piotr. Sytuację mam nieco bardziej skomplikowaną, więc muszę zrobić trochę “alpejskich” kombinacji prawnych, ale działanie moje i mojej córki jest podobne.
    P.S. Przy przyjęciu testamentu “z dobrodziejstwem inwentarza” ewentualne długi przyjmuje się do wartości schedy testamentowej. Tych co by chcieli podważać testament, to najlepiej od razu wydziedziczyć. Metodycznie zebrać “haki”, a testament zostawić w tajemnicy do czasu ewentualnego otwarcia. Zawsze można go odwołać, jeśli okoliczności zmienią się.
    P.S.2. Człowiek otrzymał różne członki po to, aby z nich korzystał. A z głowy powinien korzystać przede wszystkim. Inaczej ma to, na co zasługuje…Liczą się fakty. (Późniejsze) tłumaczenia są dobre dla kobiet i dzieci (przepraszam miłe panie 🙂 ).

  22. Elżbieta 25 lutego 2014 w 18:55 - Odpowiedz

    Twoja wola, a nasze prawo to dwie różne rzeczy. Niestety. Nieletnich dzieci nie możesz wydziedziczyć. A jeżeli będą już pełnoletnie i zapiszesz całość jednemu dziecku, drugie ma prawo
    do tak zwanego zachowku. Możemy rozporządzać swoim majątkiem za życia, po śmierci nasza wola nie ma znaczenia. Porozmawiaj z dobrym prawnikiem od spraw spadkowych.

    • Piotr Michalak 25 lutego 2014 w 21:17 - Odpowiedz

      Tak jak napisałem wyżej, temat jest do omówienia z prawnikiem. Wszystko można, tylko czasem trzeba zastosować bardziej złożone konstrukcje prawne. W bardziej zaawansowanych sytuacjach np. z wykorzystaniem fundacji rodzinnej otwartej w kraju, który przewiduje taką konstrukcję prawną. Ale być może nie będzie to w tym przypadku konieczne. Lekcja domowa do odrobienia 🙂

  23. Elma 25 lutego 2014 w 18:35 - Odpowiedz

    i tu przypomniała mi się stara, ludowa przyśpiewka:
    “gdybym ja wiedział kiedy ja umre
    to bym se zrobił ze złota trumne,
    ze złota trumne, ze srebra wieko,
    żeby mówili o mnie daleko”

    pozdrawiam pogodnie

  24. Miłka 25 lutego 2014 w 18:30 - Odpowiedz

    Ta część o testamencie:

    [Wymoderowałem cytat, w którym był wklejony CAŁY powyższy artykuł — Piotr]

    mądre, świetnie powiedziane.
    Ale po cholere te bezsensowne kawałki na wstępie??
    to: “Jeden z wolontariuszy Chrześcijańskiej Szkoły Przywództwa zwierzył mi się, że widząc moje pierwsze szkolenia myślał: “Co ten gnój może wiedzieć o życiu?”.

    • Piotr Michalak 25 lutego 2014 w 21:19 - Odpowiedz

      Hmm… żeby było ciekawiej? Żebym miał jakiś pretekst do napisania tekstu? Nie wiem.

  25. Renata 25 lutego 2014 w 18:20 - Odpowiedz

    Witaj Piotrze,
    Bardzo dziękuję za ten temat. Dużo podróżujemy samochodem po Polsce i byliśmy już kilkakrotnie w sytuacjach groźnych. Na gorąco myślałam, co stałoby się z tym, co mamy( zakładając, że z nikt z naszej czwórki nie przeżyłby). Potem życie wracało do tzw. normalności.
    Tak łatwo porzuca się ważne sprawy, bo wydaje się, że będzie jeszcze odpowiedni moment, ale czy będzie?

  26. Dorota 25 lutego 2014 w 17:05 - Odpowiedz

    Tak to bardzo ciekawy temat. Ja jestem już wprawdzie matką dorosłych dzieci, ale kiedy dzieci były jeszcze małe sporządziliśmy podobny testament. Nie wydziedziczaliśmy dzieci, tylko po prostu zapisaliśmy majątek (w tym firmę) małżonkowi, w drugiej kolejności rodzicom. Dzieciom należałby się w takiej sytuacji jedynie zachowek. Mieliśmy również polisy na życie, w których uposażyliśmy naszych rodziców wykluczając dzieci. Pieniądza z polisy miały zostać przeznaczone na wychowanie małych dzieci w sytuacji gdyby, nas rodziców zabrakło.
    Na szczęście żyjemy i teraz, gdy takie ochronne zapisy nie mają już sensu, po prostu zmieniliśmy swoje testamenty.
    Mam siostrę mieszkającą na stałe w Stanach Zjednoczonych. Ona również sporządziła testament, w którym zapisała mi … swoje dzieci. Po prostu wskazała (jej mąż również) mnie jako prawną opiekunkę córek. Dziewczynki mają podwójne obywatelstwo, ale gdyby się coś złego stało, przyznanie opieki nad amerykańskimi obywatelami, obywatelom innej narodowości mogłoby trwać latami.
    Zapewnienie stabilnej przyszłości dzieciom na wypadek śmierci rodziców jest niezwykle ważne, a nawet ważniejsze niż troska o nie wtedy, gdy żyją w pełnej rodzinie. Już samo osierocenie jest przecież ogromną traumą. Po co dokładać do tego kłopoty natury materialnej?

  27. Jolanta 25 lutego 2014 w 17:03 - Odpowiedz
  28. Grażyna 25 lutego 2014 w 17:00 - Odpowiedz

    A może warto zmienić prawo, które działa na niekorzyść śmiertelników, czyli nas wszystkich …
    Wówczas nie będzie potrzeby szukania zawiłych rozwiązań. Wszystko stanie się proste, jasne i czytelne i dla małych i dla dużych…
    A na spotkanie z Ojcem, które może mieć miejsce w każdym momencie, pójdziemy w pełnym poczuciu sprawiedliwości…
    Czego życzę sobie i bliźnim!
    Z Panem Bogiem!

  29. Grażyna Fojcik 25 lutego 2014 w 16:41 - Odpowiedz

    Witam Piotrze,

    świetnie, że pomyślałeś o testamencie- tak naprawdę powinny być dwa Twój i żony.
    Dzieci nie można wydziedziczyć, natomiast zapisanie wszystkiego na żonę powoduje konieczność zapłaty zachowku czyli połowy tego co by im się należało gdyby testament był spisany zgodnie z przepisami.
    Natomiast zachowek należny dzieciom możesz zabezpieczyć polisą na życie, która jest najtańszym sposobem kreowania pieniędzy w sytuacji śmierci.
    Tym samym sposobem zabezpieczysz pieniądze na zamknięcie działalności gospodarczej, na spokojne życie rodziny jako uzupełnienie renty rodzinnej.
    To tak na szybko.
    pozdrawiam
    Grażyna Fojcik

    • Piotr Michalak 25 lutego 2014 w 21:22 - Odpowiedz

      Dzięki za radę odnośnie polisy, cenna. Natomiast generalnie do kwestii odniosłem się wyżej, temat jest do odrobienia jednak z prawnikiem, na bank się da, ja już wiem że w prawie wszystko jest możliwe 🙂

  30. Robert 25 lutego 2014 w 16:34 - Odpowiedz

    Witam,
    Sama idea testamentu czy oświadczenia woli nie podlega dyskusji, bo jak mówi przysłowie “Strzeżonego Pan Bóg strzeże”. Jeżeli mógłbym Ci jednak coś doradzić w kwestii Twojego wpisu: Może warto zastanowić się, aby żonę czynnie włączyć w życie zawodowe, czy to w Twojej firmie czy innej? Skoro zakładasz taką możliwość, że ona przejmie wszystko po Tobie, to czy nie będzie to dla niej zbyt dużym obciążeniem psychicznym i fizycznym? (zwłaszcza, że tak szybko rozwijasz swój biznes 😉 Dom, Dzieci i jeszcze firma? Samo tłumaczenie jej, może nie wystarczyć, aby to przejąć i prowadzić firmę tak jak Ty to robisz. Może wspólnicy, nie będą wcale chętni do pomocy? Może będą chcieli wykorzystać sytuację? A gdyby była już teraz częścią firmy, wiedziałaby co robić w sposób intuicyjny i naturalny. Czy nie byłoby wam milej, jakbyście oboje tworzyli coś fajnego już teraz? Poza tym, tak jak w przypowieści o talentach, człowiek powinien się rozwijać, dzielić swoimi talentami z innymi ludźmi, o czym zresztą uczysz :). Poza tym, sporo kobiet (znam kilka) z takiego modelu życia, popada w depresje, mimo, że mają dobrych mężczyzn, którzy je kochają i nadal na nie pracują. Dzieci dorosły, wyprowadziły się, a takie kobiety czują się niepotrzebne, nie widzą sensu i wegetują – mąż w pracy, a żona sama w domu. Nie chcę aby moje słowa zabrzmiały jak pouczanie Ciebie.Każdy robi jak uważa, ale myślę, że warto się nad tym zastanowić i spojrzeć bardziej perspektywicznie na tą kwestię, aby uniknąć powyższych problemów w przyszłości. Pozdrawiam i dzięki za ciekawy wpis 🙂

  31. Sebastian 25 lutego 2014 w 16:30 - Odpowiedz

    Piotrze, jako młody człowiek jestem w szoku. I lekkim niezrozumieniu. Jeśli dobrze rozumiem: wydziedziczasz swoje dzieci w przypadku Twojej śmierci. Wtedy urzędnicy nie będą za nie podejmować pewnych decyzji do czasu osiągnięcia przez Twoje dzieci pełnoletności?

    • Piotr Michalak 25 lutego 2014 w 21:24 - Odpowiedz

      Hmm. No tak. Wydaje mi się, że dobrze rozumiesz. Nie rozumiem szoku 🙂 Nie chcę, aby moja żona żyła “w związku” z urzędnikami współdecydującymi o tym, co możemy zrobić z mieszkaniem czy udziałami firmy.

      • Sebastian 27 lutego 2014 w 12:44 - Odpowiedz

        W takim razie w pełni rozumiem. Podjąłeś dobre działanie – nie wiem czemu ludzie sie tego boją. Ciekawe jak sie potoczy sprawa jeśli chodzi o aktualizację wpisu.

  32. Tomasz 25 lutego 2014 w 16:15 - Odpowiedz

    Przyznam szczerze że od dawna nie śledziłem twoich postów bo jakoś nie odczuwałem takiej potrzeby. Nawet myślałem o tym czy nie wypisać się z listy skoro wogóle tego nie czytam. Dopiero dzisiejszy post mnie zainteresował bo wątek pokrył się z wczorajszym dokumentem który oglądałem w telewizji o faraonach. Faraon jak tylko obejmował władze odrazu rozpoczynał pracę nad budową swego grobowca ustalając dokładnie wszystkie szczegóły jak ma to wyglądać po ich śmierci. Oni wiedzieli że nie będzie dane im żyć wiecznie dlatego chcieli jak najlepiej przygotować się do tego co było nieuchronne.

  33. Przemo 25 lutego 2014 w 15:23 - Odpowiedz

    Część prawników uważa, że aby testament był skuteczny, to musi być w formie aktu notarialnego…
    Z tym, że ja nie zamierzam spisywać testamentu..
    Dlaczego?
    Bo jestem duszą w ciele człowieka, a wszystko co mam od Boga pochodzi…, można nawet powiedzieć, że dostałem wszystko w najem na czas oznaczony (niewiadomy dla mnie), więc po śmierci wraca majątek do właściciela czyli Boga i on znajdzie nowego najemce,,,
    Tak Bóg jest the best!

    • Piotr Michalak 25 lutego 2014 w 16:31 - Odpowiedz

      Już Tusk się postara o nowego najemcę… 😉 Może i lepiej dla wszystkich maluczkich aby byli ubodzy i uciskani, to dostaną większy skarb w niebie? Przemku proponuję oddać majątek już teraz ubogim.

    • Sławek 25 lutego 2014 w 20:18 - Odpowiedz

      bo ludzie się dzielą na dwie grupy.
      Na tych co się dzielą i na resztę.
      to tak za ser Ken Robinson 😉

      Dal mnie też Bóg jest autorytetem.
      Władze ziemskie są potrzebne, jak to rozsądnie pisze w liście do Rzymian.
      Dla każdego może to być jasne, wystarczy chcieć zrozumieć co Autor Biblii ma na myśli.
      Ale każdy ma prawo wyboru.
      Ja dziękuję za władze i je błogosławię.
      Robię to z rozsądku, nie ze względu na podlizywanie się czy takie tam.
      Tusk jest do Kaczyński nie wiedział po co są samoloty.
      Więc dzięki niemu teraz macie Tuska i całą ekipę “nówkę sztukę”.
      Wielu ludzi psioczy i ubliża np. władzom czy innym ludziom.
      A poniewierają się raczej sami niż odbierają “zaszczyty” władzom.

      Pozdrawiam

      ps. tam gdzie skarb twój, tam i serce Twoje.
      to łatwe do zrozumienia.

      pps. co do śmierci i umierania.
      To nie będę się wypowiadał jak i co mówi aktualnie tradycji czy takie tam.
      Ale co tyczy chrześcijan to ci poddając się chrztowi oddają życie Chrystusowi.
      Jako chrzest ma na myśli zanurzenie się w wodzie.

      acha
      i przywołam “znamienity” przykład S Jobsa.
      Całe życie przygotowywał się na śmierć.
      A że był perfekcjonistą więc
      i ten cel osiągnął.

      Więc wujq Piotrze 😉
      “uważaj na marzenia(cele)
      bo się spełniają” !

  34. Lech Malinowski 25 lutego 2014 w 15:12 - Odpowiedz

    Nadto jeszcze jedna uwaga – widzę, że prowadzi Pan działalność w formie spółki z o.o. – sprawa jest zatem prosta. Wszak to nie właściciele kierują firmą, tylko prezes. I nawet po odziedziczeniu udziałów w spółce przez spadkobiercę, można (należy) doprowadzić do ich sprzedaży (na rzecz Żony) bez potrzeby czekania 18 lat (!) do pełnoletności dzieci.

  35. Ewa 25 lutego 2014 w 15:11 - Odpowiedz

    W pełni popieram. Ale przyznam, że po raz pierwszy spotkałam osobę myślącą podobnie.
    Od zawsze informowałam swoich bliskich co mają zrobić, gdybym nie wróciła.
    Pierwszy testament sporządziłam mając 25 lat.
    Mnie było o tyle łatwiej, że mój Ojciec był prawnikiem. I wiedziałam jak to zrobić (napisać WAŻNY testament).
    Zawsze zachęcałam innych, by uczynili to samo.
    To nie jest czarnowidztwo.
    To miłość do najbliższych.
    Wielką przyjemność dało mi przeczytanie tego e-maila.
    Dziękuję.

  36. Lech Malinowski 25 lutego 2014 w 15:07 - Odpowiedz

    Panie Piotrze, nieciekawa sytuacja. Aby kogoś wydziedziczyć, musi się ziścić warunek opisany w art. 1008kc, czyli dzieci muszą uporczywie postępować wobec Pana niezgodnie z zasadami współżycia społecznego, dopuściły się wobec Pana umyślnego przestępstwa, uporczywie nie dopełniają wobec Pana obowiązków rodzinnych. Obawiam się, że nic takiego nie zachodzi, tym samym wydziedziczenie jest nieskuteczne. W takim przypadku nawet jeśli zapisze Pan wszystko żonie, dzieciom należy się zachowek. Swoim testamentem nie rozwiązuje Pan zatem problemu, którego się Pan obawia.

    • Piotr Michalak 25 lutego 2014 w 15:12 - Odpowiedz

      Dzięki za komentarz, jak widzę sam sprawę będę musiał jeszcze pchnąć… zaktualizowałem artykuł. Wsparcie prawnika będzie nieodzowne 🙂

  37. Anna 25 lutego 2014 w 15:04 - Odpowiedz

    Bardzo mi się podoba takie myślenie. Od siebie dodam, że moi zamożni znajomi, mający dwoje dorosłych dzieci, w tym zamężną córkę, wymysili następujące rozwiązanie na wypadek śmierci jednego z nich. Prawnie w takim wypadku dziedziczy w 50% małżonek (jako budujący wspólnie majatek małżeński) a pozostałe 50% jest dzielone na 3 równe części tj. na 2 dzieci i dodatkowo na tegoz małżonka. I otóż ponieważ nie sa pewni swojego zięcia,który np. uzna, że trzeba natychmiast
    sprzedać dom, w którym mieszka obecnie małżeństwo i syn, bo będzie oczekiwał od nich spłaty
    za należną mu część na co nie będą mieli lużnych pieniędzy – postanowili własnie spisać 2 testamenty. Dlaczego dwa? Otóż każde z nich spadkobiercą czyni tyko i wyłącznie swojego współmałżonka.
    Radziłabym jeszcze zasięgnąć rady prawnika, gdyz istnieje także tzw, zapis windykacyjny.
    Prawnie ma pierwszeństwo przed testamentem! Sporządzony musi byc tylko i wyłącznie w kancelarii notarialnej. Nie ma mowy o odręcznym spisaniu, na maszynie do pisania, na komputerze,w obecności świadków itp. Tyko i wyłącznie notariusz!
    Przyznaję rację Piotrowi: memento mori! Choć nie przesadzałabym z tą częstą pamięcią, gdy
    nasza rodzina, bliscy są zabezpieczeni. I tak nie przewidzimy wszystkiego.
    Pan Bóg przecież oczekuje od nas tego, że będziemy sami się cieszyć Jego darami i nieść radość do i dla innych.
    pozdrawiam serdecznie
    Anna
    do innych

  38. Michał 25 lutego 2014 w 15:01 - Odpowiedz

    Generalnie trzeba powiedzieć że wszyscy umrą za chwilę , za dzień ,rok,10 lat ,50….itd.Skoro jest to nie do uniknięcia to może warto się przygotować?

    Idzie ksiądz do chorego z sakramentem namaszczenia chorych no to wiadomo kaplica no to lepiej nie wzywać po co babcie , dziadka denerwować jeszcze się wystraszy i umrze?

    No bo przecież wiemy co ksiądz niesie dla chorego?

    Czy śmierć boli umarłego? Zna ktoś na to pytanie odpowiedź? Boli bardzo żyjących bo pustka , zmarnowane szanse,rozgoryczenie a i często zdarzają się kłótnie o majątek bo ja tak babci , dziadkowi pomagałem a ty nigdy tu nie przyjeżdżałeś a teraz chcesz spadek?

    Sam testament może być wyrazem troski o dobro tych którzy tu zostają a nie wyrokiem śmierci.

  39. Justyna 25 lutego 2014 w 14:43 - Odpowiedz

    “Co ten gnój może wiedzieć…” Szczerze powiedziawszy sama wychodzę powoli z tej mentalności, często łapiąc się na tym skąd mogę coś wiedzieć, skoro nie mam odpowiedniego dyplomu potwierdzającego zdobyte umiejętności w danej dziedzinie. A co z Talentami, które otrzymaliśmy za darmo od Boga? Jak już się jakiś odkryje, warto potwierdzić go zdobywając dyplom, bo i tak żyjemy w świecie kompetencji.

  40. Krzysztof 25 lutego 2014 w 14:26 - Odpowiedz

    Myślę Piotrze, że masz rację. Mam coraz mocniejsze przekonanie, że nasze Państwo sie o nas nie troszczy w ogóle. Przykre to, ale prawdziwe. Dlatego zabezpieczenie majtku przed jak to nazwałeś przed tym “Nosem” dla rodziny jest jak najbardziej słuszne.

  41. Paweł 25 lutego 2014 w 14:22 - Odpowiedz

    Witaj Piotrze!
    Pół roku temu często myślałem o zrobieniu testamentu, ale jakoś stopniowo zeszło ze mnie ciśnienie w tej kwestii. Chyba jednak niesłusznie…
    Twój wpis sprawił, że ciśnienie wróciło.
    Muszę tylko znaleźć jakiegoś zaprzyjaźnionego prawnika, specjalizującego się w sprawach spadkowych.
    Pozdrawiam

  42. Dariusz 25 lutego 2014 w 14:04 - Odpowiedz

    Ktoś powiedział, że “Bóg się śmieje jak ludzie coś planują” – to tak samo z tymi testamentami.

    Zastanówcie się co z nich zostanie, jeśli inna będzie Wola Najwyższego?
    Dlaczego dzielicie miłość – inna do żony inna do dzieci?

    Oddajecie hołd “bogactwu tego świata”, ale macie rację – kto ma (“głowę na karku”) temu będzie dodane, kto nie ma (nie myśli przezornie), temu zabiorą to co ma.

    Testamenty to jak cele do zrealizowania – spełnią się.

    Tym, którzy mają kredyty hipoteczne podpowiem, że ustanawiając na hipotece służebność dla dzieci uzyskuje się prawie pewność, że komornik nie zlicytuje posiadłości.

  43. Marek 25 lutego 2014 w 14:00 - Odpowiedz

    Piotrze,
    zgadzam się z Tobą w pełni i podziwiam.

    Mam jedną wątpliwość, a co z dziedziczeniem długów?
    Czy można również wydziedziczyć z długów?

    Pozdrawiam
    Marek

    • Piotr Michalak 25 lutego 2014 w 15:16 - Odpowiedz

      Niestety nie można, z tego co mi wiadomo przynajmniej – może jakiś prawnik znajdzie sposób – ale generalnie dziedziczy się z dobrodziejstwem inwentarza, czyli albo dziedziczę z długami, albo nic… Nie można sobie wybrać tylko smakowitych kąsków 🙂 być może da się coś z tym zrobić.

  44. Adrian Wawrzyńczak 25 lutego 2014 w 13:58 - Odpowiedz

    Witam;

    Nie komentuje często niczyich wpisów. Jestem typowym obserwatorem, który czasem coś kupi, jednak nie lubi wdawać się w dyskusje.

    Ten wpis nie skomentuje tylko dlatego, że masz absolutną rację, co do jego treści, ale dlatego, że dla mnie jest to piękna ( to może bardzo niewłaściwe słowo ) metafora pewnego podejścia mentalnego do biznesu.

    Wiele razy zakładamy, ze pewna ewentualność nas nie dotyczy w biznesie, a tym czasem życie jest życiem i nie wiemy, co przyniesie nam następny dzień.

    Ważne, aby logicznie podchodząc do niego być przygotowanym na każdą ewentualność zarówno w sprawach życia i śmierci, jak i prozaicznych wydawałoby się w odniesieniu do śmierci tematach biznesowych, ktore tak często traktujemy po macoszemu majac ” nadzieję”, że coś nas nie dotyczy…Jednak…..w momencie, w którym nagle zrządzeniem losu dosięga nas palec Boga stajemy się, na taką ewentualność kompletnie nie przygotowaniu i chyba wyglądamy w oczach innych ludzi tak samo jak zdziwiona żaba przejechana na jezdni….

    To o czym pisałeś nie odnosi się wyłącznie do śmierci. To pewien schemat myślenia ludzi, którzy są rozsądni w podejściu do życia. Niczego nie możemy być pewni, ale możemy być pewni tego, że uczyniliśmy wszystko, co w naszej mocy, aby “zredukować” szkody wynikłe z nieprzewidzianych okoliczności….

    Czynnik X powinien zawsze być brany pod uwagę i dla mnie taka nauka płynie z tego tekstu, którą wydaje mi się, że pięknie przekazałeś uwypuklając ją ubraną w takie a nie inne szaty…

    Pozdrawiam
    Adrian Wawrzyńczak

  45. Ewa 25 lutego 2014 w 13:37 - Odpowiedz

    Dzięki Piotrze,jestem pełna podziwu 🙂
    Dla mnie to temat na czasie (69-za chwilę- lat,parę chorób,w tym rak wątroby-wierzę w uzdrowienie,ale i tak
    raczej jest “bliżej niż dalej” :)…) .Nie bardzo wiedziałam jak się do tego zabrać.Szczególnie do rozmowy z córką i siostrą…obie są depresyjne (leczą się)…czy mógłbyś mi powiedzieć jak Ty to widzisz?Będę bardzo wdzięczna 🙂

    • Piotr Michalak 25 lutego 2014 w 15:17 - Odpowiedz

      Hmm… Ewentualnie nawet nie trzeba rozmawiać, wystarczy to po prostu zrobić 🙂

  46. Małgorzata 25 lutego 2014 w 13:30 - Odpowiedz

    Bardzo mądre podejście! Czapki z głów. Śmierć to jedyna pewna rzecz w życiu. Dziękuję, że podzieliłeś się wiedzą “techniczną”, bo to kruczki, o których nie wiedziałam. Długiegi, pięknego zycia 🙂

  47. Celina 25 lutego 2014 w 13:26 - Odpowiedz

    Witaj Piotrze ten temat jest moim zdaniem cudowny czytam Twoje wiadomosci, sa odwazne
    kiedys o tym nie myslalam i panstwo wzbogacilo sie na mojej naiwnosci, myslalm ze rozwoj duchowy zawiera waski temat,teraz wiem ze biznes tez do tego nalezy, szkoda ze tego wczesniej sie nie uczylam uniknelabym wielu bledow i strat pozdrawiam cieplutko Celina

  48. Teri 25 lutego 2014 w 13:18 - Odpowiedz

    Zakładając, że pomysł jest dobry, mam podstawową wątpliwość wynikającą z przepisów dot. wydziedziczenia zstępnych. Wydziedziczenie, aby było uznane w myśl prawa musi być uzasadnione, np. dużym stopniem niewdzięczności, przemocą fizyczną wobec spadkodawcy, brakiem opieki wynikającym z obowiązku pokrewieństwa, itp. Czym zatem można uzasadnić wydziedziczenie dzieci w wieku od 0 do 3 lat?

    • Piotr Michalak 25 lutego 2014 w 13:26 - Odpowiedz

      Być może zatem będę musiał zweryfikować swoje zapisy z prawnikiem, czy są skuteczne, dzięki za ten komentarz, mam nadzieję, że pozostali również go przeczytają.

  49. Bartek 25 lutego 2014 w 13:15 - Odpowiedz

    No tak, a co w przypadku, kiedy obije rodziców ginie ?
    Poza tym ludzie potrafią się zmienic pod wpływem pieniędzy. I to bardzo.
    Tu potrzebne jest nieograniczone zaufanie do drugiej osoby

    • Piotr Michalak 25 lutego 2014 w 13:25 - Odpowiedz

      W takim przypadku, skoro ja zginę, a mój dziedzic (żona) zginie, to dziedziczą dzieci. A skoro są nieletnie, to zarząd nad majątkiem chyba sprawuje sąd/kurator. Warto więc wymyślić plan B…

      Co do zaufania, cóż, zakładam, że żonie ufam. Jeśli ktoś nie ufa, to niech nie zapisuje, bo może zostać szybko pochowany 😉

  50. Bogusław 25 lutego 2014 w 13:05 - Odpowiedz

    To bardzo ciekawy dla mnie temat, szczególnie dlatego, że ostatnio także zacząłem wprowadzać moją żonę w świat jakby mnie zabrakło. Zastanawiam się tylko z tym wydziedziczeniem dzieci. Czy masz na myśli na zawsze, co zależeć będzie dalej od matki, czy do osiągnięcia przez nich pełnoletności? A jeżeli to drugie, to co w przypadku, gdy pomiędzy rodzeństwem jest duża rozbieżność wiekowa?

    • Piotr Michalak 25 lutego 2014 w 13:12 - Odpowiedz

      Moim skromnym zdaniem można przyjąć założenie, że mama kocha dzieci (jeśli relacje w rodzinie są dobre) i o nie zadba według ich potrzeb i swojej mądrości.

      Poza tym brałem ślub z moją żoną, a nie moimi dziećmi. One sobie w życiu poradzą. Moją główną odpowiedzialnością jednak jest moja żona. Ona jest moją główną miłością i z nią potencjalnie będę do ostatnich dni swojego życia.

      Dlatego majątek przepisuję żonie bez względu na wiek dzieci. Niech ona nim gospodaruje.

      Może za kilkanaście lat, widząc że córka wyrasta na menedżera, zmienię testament i zapiszę firmy dziecku. Na razie dzieci jednak mają 0-3 lat i wszystko co moje, należy do mojej żony.

  51. Stanisław 25 lutego 2014 w 12:32 - Odpowiedz

    Piotrze, GRATULUJE! Jestes WIELKI!, tylko takie spojzenie na Zycie jest słuszne i racjonalne. Takoz samo przygotowany jestem, choc zakładam iż jestem w ok polowce doczesnego życia, gdyz w maju 12-tego dopiero 60lat kończę. Pzdr i wszelkiego dobra zycze.

  52. Servitium 25 lutego 2014 w 11:49 - Odpowiedz

    Dzięki Piotrze za przypomnienie, od jakichś….3 lata noszę się z zamiarem naskrobania testamentu właśnie po to by żona nie miała niepotrzebnych problemów.

    Swoją drogą mam PROŚBĘ, mógłbyś swój testament przerobić na szablon i udostępnić do pobrania, jako gotowiec do wypełnienia? Pozostawiając kropki na wpisanie lub ogólny opis co należy wpisać. Nie każdy wie a szkoda czasu na szukanie jak wydziedziczyć dzieci 🙂 i czy można zrobić to np warunkowo do np czasu osiągnięcia pełnoletności?

    • Piotr Michalak 25 lutego 2014 w 13:14 - Odpowiedz

      Mój testament nie jest jakimś specjalnym szablonem. Wystarczy napisać swoją wolę swoimi słowami, to już jest wyraz woli. Oczywiście, można wejść na wyższe poziomy zaawansowania, dawać to prawnikowi, zanieść notariuszowi… Ale podstawowy akt woli, generalnie respektowany przez prawo, można po prostu siąść i napisać tak, jak się myśli.

  53. dorota 25 lutego 2014 w 11:38 - Odpowiedz

    Dzięki Piotrze za ten artykuł.
    Masz rację, że tworząc firmę, majątek trzeba również pomyśleć o tym “co się stanie, gdy nas zabraknie”. Ostatnio często mnie nachodzą takie myśli i tak jak napisałeś często odsuwam te myśli na dalszy plan. Teraz zajmuję się czymś innym, nie mam czasu ani głowy, później, bo jestem jeszcze młoda. Tak naprawdę nie wiemy, kiedy zakończymy działalność na tym świecie. Dzięki Twojej radzie przypomniałam sobie co trzeba zrobić, mimo, ze moi rodzice nie chcą o tym teraz rozmawiać.
    Jeszcze raz dziękuję 🙂

  54. Adam 25 lutego 2014 w 11:34 - Odpowiedz

    No cóż, ja zrobiłem kilka lat temu coś podobnego. Moja żona patrzyła na mnie z przerażeniem, jakbym miał jutro umrzeć!
    Myślę, ze strach jaki mamy przed śmiercią do takiego stopnia wszystkich paraliżuje, że nawet nie chcą o niej myśleć ani podejmować działań z nią związanych. Powinno się tak robić i basta. Przygotowac bliskich do objęcia spraw biznesowych, ale też majątku wspólnego, podać loginy/hasła itp. Oczywiscie jak wiemy, że nasza połowa z tego nie zrobi głupiego pożytku ale to juz patologia (niestety jest jej coraz wiecej …)
    Dobrze też ująłeś nasz system prawny, jest on patologiczny – wychodzi z założenia, że rodzona matka/ojciec bedę działac na większą szkodę dziecka niż anonimowy-bezduszny-mający_wszystko_w_dupie urząd a w nim urzędnik.
    PS. słowo “gnój” – bardzo pasuje do chrześcijańskiej szkoły – jakiejkolwiek

    • Piotr Michalak 25 lutego 2014 w 13:16 - Odpowiedz

      Trzeba się pogodzić ze swoją śmiercią. A nawet ze śmiercią bliskich. Wiadomo, że może boleć, ale lepiej przerobić większość tych emocji teraz, niż potem zostać znokautowanym przez życie.

      Nie wiem co miałeś na myśli w swoim PS, zakładam że miałeś dobre intencje, ale może doprecyzuj, bo można to różnie rozumieć, a ja w ogóle nie rozumiem o co chodzi.

      Natomiast fajnie napisałeś o anonimowym-bezdusznym… urzędzie 😉 Niektórym się wydaje, że “państwo/urząd o mnie dba”… Jeśli strzyżenie trzody jest dbaniem, to faktycznie 😉 ale naprawdę jesteśmy tylko owcami do strzyżenia.

  55. Paweł 25 lutego 2014 w 11:23 - Odpowiedz

    Hej Piotrze, wszystko gra, ale pod warunkiem, że możesz zaufać swojej żonie, a ufa się wtedy, kiedy jest między dwojgiem ludzi prawdziwe uczucie miłości.

    Jak je rozpoznać – jest trudno, ponieważ istnieje wiele jej odmian. Ta bezwarunkowa jest jednak tylko jedna i osobiście tylko w takim przypadku miałbym odwagę zrobić to, co Ty zrobiłeś.

    Osobiście jestem teraz w trakcie rozwodu z powodu zdrady żony. Kiedy były pieniądze, była też żona. Skończyły się pieniądze, żona poszła do innego (a rozmach miała, trzeba przyznać).

    Teraz układam sobie życie na nowo i powiem Ci, że z perspektywy czasu widzę, w jakim piekle żyłem. Gratuluję Ci dobrej żony, trwajcie w miłości.

    • Piotr Michalak 25 lutego 2014 w 13:20 - Odpowiedz

      Znam Pawle wiadomą historię, do której nawiązujesz, pamiętam naszą korespondencję i nieraz o Tobie myślę. Nawet nie wiesz jak bardzo cierpię z tego powodu i jak się martwię, historia ta rozdziera mi serce.

      ###

      Merytorycznie… W zasadzie… nie mam nic do stracenia, bo jeśli umrę, to i tak mój biznes do niczego mi się nie przyda 🙂 Oczywiście można jeszcze rozważyć zapisanie go na cele charytatywne.

  56. Elżbieta 25 lutego 2014 w 11:17 - Odpowiedz

    Dzięki wielkie za tego e-maila. To bardzo piękne i jakże racjonalne spojrzenie w… przyszłość, mimo końca, który nie wiadomo kiedy nastąpi.
    Jednakże mam pytanie: czy, aby prawidłowo sporządzić testament (wg Twojego pomysłu, a nie “państwowy” – “sądowy”), to muszę odbyć szkolenie? Jeśli tak, to ile kosztuje taka nauka.
    Jeśli możesz odpowiedzieć bez szkolenia – to mam pytanie takie:
    Jestem “szczęśliwie” rozwiedziona (od 18 lat, po 27 latach trudnego związku) i mam 64 lata (parę chorób także mam, ale jestem na bardzo dobrej drodze uzdrawiania, wspomaganego naturalnymi metodami). Mam 2 dorosłych synów (36 i 37 lat). Mam także własnościową kawalerkę. Nie chcę ich wydziedziczać, ale chcę, żeby ją sprzedali i podzielili się po połowie. Jak sformułować testament, żeby był skuteczny w mojej sytuacji? Czy w ogóle to jest możliwe, żeby tak się stało, poza sądowymi (państwowymi) “współdecydowaczami”? Moja wdzięczność dla Ciebie już zaczęła działać. Jeszcze raz przepięknie dziękuję i miło pozdrawiam – Ela

    • Piotr Michalak 25 lutego 2014 w 13:22 - Odpowiedz

      Cześć Elżbieto, ja bym na Twoim miejscu po prostu napisał to swoimi słowami i ewentualnie poprosił notariusza lub radcę prawnego o weryfikację. Znając prawników, mogą chcieć to rozwijać i miętolić… Taniej jednak wyjdzie jeśli pójdziesz do nich z gotowym szablonem. Nie jestem pewny czy napisanie swoimi słowami, że dzielisz im kawalerkę po połowie, czy to będzie skuteczne – trudno mi powiedzieć, nie jestem prawnikiem, a moje rozwiązanie zapisania żonie wszystkiego jest prawnie trochę mniej skomplikowane.

  57. tomek 25 lutego 2014 w 10:59 - Odpowiedz

    upewnij się czy testament wystarczy 🙂 bo to nie jest takie proste

    • Piotr Michalak 25 lutego 2014 w 13:23 - Odpowiedz

      Z tego, co wiem, taka forma wystarczy. Oczywiście może być problem, jeśli ktoś zechce go podważyć. Jeśli masz inne wiadomości, proszę zacytuj / podaj.

Zostaw komentarz