O talentach […ale złota]

Strona główna/Etyka i moralność, Pieniądze/O talentach […ale złota]
  • O talentach

O talentach

Pobierz PDF

Parę dni temu napisałem na blogu o śmierci, co wywołało zaskakujące poruszenie. Temat jest nadal aktualny, bo okazuje się, że sam testament nie wystarczy. Mam niezłego prawnika, będę więc pisał o swoich kolejnych odkryciach.

Przypowieść o talentach

Dziś pozwolę sobie na pewną alegorię inspirowaną oczywistym źródłem. Uwaga, nie jest to cytat, lecz tekst przeze mnie nieznacznie zmieniony i uzupełniony o dopowiedzenia.

Pewien Człowiek, mając się udać w podróż, przywołał swoich pracowników i przekazał im do zarządu swój majątek.

Jednemu dał pięć złotych talentów, równowartość pięciu milionów złotych, bo tyle miał zarobić przez całe swoje życie. Drugiemu dał dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego:

  • zdolności,
  • przedsiębiorczości,
  • zaradności,
  • odwagi
  • i predyspozycji zarządczych.

Po tym odjechał.

Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obrót i zyskał drugie pięć. 

Nie zwlekał więc, bo wiedział, że szef jego może wrócić w każdej chwili i zabrać go do siebie. Każdy dzień zaczynał ze świadomością, że mogło mu nie zostać wiele czasu. Chciał odpowiedzialnie wywiązać się z powierzonego mu obowiązku.

Tak samo uczynił i ten, który otrzymał dwa talenty. 

Nie uległ on pokusie narzekania na nierówność w podziale możliwości, a zamiast tego zabrał się i działał. Wiedział bowiem, że jego koncepcja równości jest odmienna od przekonań szefa, który uczynił świat nierównym. On również zyskał drugie dwa talenty.

Ten zaś, który otrzymał jeden talent, poszedł i ukrył pieniądze głęboko, bojąc się aby nikt ich nie ukradł.

W sercu narzekał na swojego szefa, że obarczył go tak wielką odpowiedzialnością. Przez całe życie więc gromadził swoje środki i niczego z nimi nie czynił. Żył w ułudzie, że tak wiele ma zgromadzone. Niczego jednak nie puścił w ruch jak ów pierwszy z nich.

Po dłuższym czasie powrócił Człowiek i zaczął rozliczać się z nimi. Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł:

Szefie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć zyskałem.

 

Rzekł mu jego pan:

Pracowniku dobry i lojalny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana gdzie będziesz miał pod zarządem o wiele więcej niż mogłeś sobie wyobrazić.

Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc:

Szefie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem.

 

Rzekł mu on podobnie:

Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!

 

Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł:

Bojąc się, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność!.

 

  • Bał się bowiem swojego szefa,
  • Bał się co ludzie powiedzą,
  • Bał się ryzyka,
  • Bał się straty – i wszystko co w życiu robił, czynił ze strachu.

 

Dlatego nigdy nie wydał większego owocu. Nigdy nie myślał, że czyni coś złego, bo przecież nie szkodził nikomu.

  • Bał się przecież podejmowania akcji i działań w obawie, by kogoś nie skrzywdzić lub nie złamać regulaminów swojego szefa. 

 

Odrzekł mu Człowiek:

Pracowniku zły i leniwy! Skoro sam nie potrafiłeś niczego uczynić, powinieneś był oddać moje pieniądze choćby pod zarząd sprytniejszych od siebie, a ja po powrocie z zyskiem odebrałbym swoją własność.

 

Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. A jego wyrzućcie na zewnątrz – w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”.

Gospodaruj mądrze

Ostatnio naszła mnie refleksja, że dla osób wierzących największym wyzwaniem i bolączką powinno być:

Jak mogę zbliżyć się bardziej do Boga wewnątrz i czynić więcej dobrego na zewnątrz.

Tymczasem największym problemem wielu chrześcijan jest trudność w związaniu końca z końcem, czyli problemy finansowe.

Można czynić dobro samemu nic nie mając, jednak więcej można czynić, gdy możemy czymś gospodarować. Najwięksi święci nie byli goli, lecz zakładali:

  • uniwersytety,
  • szpitale,
  • sierocińce
  • i klasztory.

Nie czynili tego z powietrza, lecz gospodarując mądrze środkami finansowymi i ludzkimi.

Wierzę, że dziś osoba idąca w stronę światła prowadzi działalność zawodową w taki sposób, aby służyła ona nie tylko jego rodzinie, ale również (przede wszystkim) innym ludziom.

Z tych wszystkich powodów nie daję się speszyć licznym krytykantom oskarżającym mnie, że w moim pisaniu i uczeniu o finansach nie ma Boga.

Bo gdy patrzę potem na nieszczęśliwego swojego brata, który nie może sobie życia poukładać, mimo licznych predyspozycji, i przez to nie może znaleźć żony, ani założyć rodziny, a drugi tonie w długach popełnionych przez swe liczne błędy, i też nie stać go nawet na ślub, to bierze mnie litość i robię to, co robię, nie bojąc się krytyki innych ludzi.

About the Author:

Od 2005 roku prowadzi przedsiębiorców do lepszej jakości życia. Pomaga podwoić dochody i podwoić liczbę godzin wolnego czasu poprzez organizację firmy i innowacje w modelu biznesowym. Założyciel Akademii Biznesu Piotra Michalaka. Przeczytaj więcej o historii Piotra.

79 komentarzy

  1. Dokładnie.
    Gospodarujmy mądrze swoimi pieniędzmi i talentami. Pozdrawiam!

  2. przemo 27 kwietnia 2014 w 23:41 - Odpowiedz

    świetnie napisane i prawdziwe.
    Biblia mówi dużo o inwestowaniu i finansach, pokazujee również że ci którzy rozdają pieniądze na dobre cele. to „jak by Bogu pożyczali”
    Prz 3, 9: Czcij Pana [ofiarą] z twego mienia
    i pierwocinami całego dochodu,
    Prz 3, 10: a twoje spichrze napełnią się zbożem
    i tłocznie przeleją się moszczem.
    Inwestuj w Boże dzieła, a dobro do Ciebie wróci.

    W Biblia mamy wielu biznesmenów i inwestorów, Abraham, Izaak, Jakub, oni wszyscy mieli własną działalność i byli po prostu ludźmi bardzo zamożnymi. Bóg im błogosławił w interesach a oni prowadzili je po Jego myśli.
    W dzisiejszych czasach brakuje poradników biblijnego inwestowania.

  3. Jolanta 10 marca 2014 w 22:15 - Odpowiedz

    Gratuluję odwagi w wyrażaniu własnych opinii .Sam dodajesz otuchy swoimi słowami i przekonujesz to działania.
    Masz niezwykły dar i pokazujesz że można łączyć wiarę i zarabianie pieniędzy. Jeśli człowiek na dobre podstawy i pasję to ma siłę aby być konsekwentnym ,wytrwałym i nie bać się krytyki .
    Twoje słowa dużo mnie nauczyły i mobilizują do codziennego działania .
    Dziękuję Piotrze

  4. Kornel 4 marca 2014 w 11:26 - Odpowiedz

    Gdyby było tak jak piszesz Piotrze to TYLKO „bogaci w złoto” wchodziliby do nieba. Zwróć uwagę, że Święci o których piszesz nie mieli akurat NIC ponieważ WSZYSTKO oddawali na chwałę Bogu służąc w ten sposób często najbiedniejszym.

    Oczywiście pieniądze nie są ani złe ani dobre. Mają nam służyć w wymianie dóbr. Jeśli jednak będą wyznacznikiem tego kto bardziej zasługuje na niebo to wchodzimy w czystą herezję.

    Dużo czyta się w Twoich opracowaniach o wolności finansowej… nie odnajduję ani jednego wersetu w Piśmie Świętym gdzie byłoby napisane że powinniśmy dążyć do „wolności finansowej”. Wręcz odwrotnie!

    „Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie. Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichlerzy, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one? Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia? A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą. A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, małej wiary?

    Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo /Boga/ i o Jego Sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy.”

    Szczęść Boże!

    • Piotr Michalak 4 marca 2014 w 11:52 - Odpowiedz

      Zależy co znaczy, że święci nie mieli nic. W mojej koncepcji błogosławiony rządca również oddaje Bogu wszystko, tzn. przyjmuje, że wszystko co ma, ma tylko pod zarządem i nie jest to prawdziwie jego własność, lecz Boga. Tak też przyjąłem w swoim życiu i staram się mocno, aby wszystkie moje działalności i kapitał były zaangażowane w służbę dobru i Bogu pośrednio lub bezpośrednio. Są to narzędzia, którymi się posługuję dla dobra.

      Wcale Kornelu nie promuję koncepcji wolności finansowej. Promuję koncepcję mądrego zarządzania tym, co się ma. Wolność finansowa nigdy nie była, nie jest i nie będzie w moim ujęciu jakimś podstawowym celem, może być jedynie efektem ubocznym czynienia dobra („poszukujcie królestwa, a to wszystko będzie wam dodane”). Faktycznie tak jest.

  5. Jacek 1 marca 2014 w 20:36 - Odpowiedz

    Trzeba zacząć od siebie, od swoich wartości, od swoich fundamentów. Jeśli do budowy fundamentów użyjemy tylko piasku to nie dziwmy się, że dom po paru latach runie.
    Dla mnie fundamentalne było zrozumienie stwierdzenia Bóg Jest Dobry.
    Bóg Jest – On cały czas Jest
    Dobry – wszystko co stworzył jest dobre i sam jest Dobrem

    Nie ma rozdziału pomiędzy życiem a Bogiem.

    • Jacek 1 marca 2014 w 20:41 - Odpowiedz

      Dopisek:
      Piotrze odbieram Twoje intencje jako dobre, podziwiam odwagę. Widzę, że traktujesz pieniądze jak narzędzie i tak należy je traktować.
      Uważam, że robisz dobrą robotę – nie poddawaj się :).

  6. Dorota 1 marca 2014 w 17:19 - Odpowiedz

    To trudne, ale trudna przynajmniej dla mnie jest świadomość, że Pan Bóg pozwolił, przez szereg trudnych doświadczeń, moje talenty a ja nie potrafię w pełni zrobić z nich narzędzie. Może nie jestem jak ten, który otrzymał jeden talent, jednak Pan nie byłby ze mnie w pełni zadowolony. To co mnie martwi, to że nie potrafię podać ceny swoich wytworów, bo obawiam się, że może to być dla innych za drogie i dlatego to co mi pozostaje daję na kiermasze misyjne. Rodzina i przyjaciele namawiają mnie, abym wyszła ze swoją twórczością do ludzi i zaczęła na tym zarabiać. Kiedy robi się krucho z kasą to zaczynam o tym myśleć a jak popłacę rachunki to tę myśl odsuwam od siebie.Modlę się o odwagę bo tej brakuje mi najbardziej, że się nie uda i pójdę z torbami. Dziękuję za ten tekst Pozdrawiam Dorota

    • Piotr Michalak 2 marca 2014 w 00:33 - Odpowiedz

      Warto się zastanawiać jaką wartość ma to co robimy i jaką wartość wnosi w życie innych ludzi. Pomyśl Doroto co znaczy „godziwa cena” albo „godziwa zapłata” i czy nie jest ona taką, abyś była w stanie z niej pokryć swoje koszty i utrzymywać się z danego biznesu. Rynek tę cenę zweryfikuje, rynek ją osądzi, Ty ją jedynie przetestuj. Jeśli będzie za wysoka, to się o tym dowiesz nie dlatego, że ktoś Ci coś powie, ale dlatego, że przestaną kupować.

    • BASIA 5 marca 2014 w 23:29 - Odpowiedz

      Dorotko, która swoje prace dajesz na kiermasze misyjne, skontaktuj się ze mną. Zajmuję się rękodziełem. Może będę mogła Ci jakoś pomóc w rozeznaniu tematu. kontakt do mnie aszkenazi@wp.pl

  7. Dariusz 1 marca 2014 w 06:34 - Odpowiedz

    Refleksja Piotra jest mi bliska i trafia w moje spojrzenie na świat.
    Bardzo ciekawe komentarze wzbogacają tekst Piotra – niezależnie od stylu i oceny.

  8. Arek 28 lutego 2014 w 19:42 - Odpowiedz

    Nad jednymi Jezus Chrystus się litował i np. ich uzdrawiał, innym wyznaczał różne zadania. Ważne jest, aby ten talent, który otrzymujemy od Boga nie zakopać, ani nie przywłaszczyć dla siebie.
    Odwagi Piotrze, rób to, co Ci w sercu gra, Wolę Bożą w swoim działaniu poznasz również po tym, że objawiać się będzie stale towarzyszący ktoś Inny, komu zawsze zależy na tym, aby niweczyć te Boże dzieła.
    Pozdrawiam
    Arek

  9. Bogdan 28 lutego 2014 w 17:33 - Odpowiedz

    Szczęść Boże!
    Pragnę tylko potwierdzić,że to co robisz, jest bardzo potrzebne.
    Jestem własnie na Twoim kursie ” Misja ,pasja,talenty,powołanie”, więc mnie już nic nie zdziwi..
    Obiecuję,że na ile potrafię będę Ciebie wspierał., w Twoich wspaniałych pomysłach..
    Jeśli idzie o tę przypowieść o talentach, fajnie to sparafrazowałeś..coś w tym jest na rzeczy…
    Dzięki za wszystko co robisz,
    Niech Ci się darzy we wszytkich wymiarach…tylko broń Boże nie spowalniaj..!
    Ściskam Ciebie i wszystkie Twoje dziewczyny…
    Bogdan z Bydgoszczy

  10. Ewa 28 lutego 2014 w 14:22 - Odpowiedz

    Witaj Piotrze !
    To co robisz jest nie tylko potrzebne, ale i ważne dla wielu, zwłaszcza katolików, którzy często są wychowani w strachu przed Bogiem. Lęku o najmniejszy błąd, by nie podpaść Bogu, no bo ukarze. Większość z nas boi się własnego cienia. Bardzo trudno jest z tego wyjść, trudno zmienić myślenie, a przecież nawrócenie to właśnie zmiana sposobu myślenia. Pracuję nad tym od jakiegoś czasu.Kiedy patrzę na Ciebie, twój sukces, widzę w tym błogosławieństwo i myślę sobie, ja też tak mogę, ja też tak chcę. Chcę zmienić moje myślenie, a dzięki Tobie jest to możliwe. Dziękuję za wszystko co już od Ciebie usłyszałam i proszę o więcej. Niech Ci Pan Błogosławi.
    Pozdrawiam serdecznie Ewa 🙂

  11. Tomek 28 lutego 2014 w 12:28 - Odpowiedz

    No nie wiem… Sparafrazowana znana przypowieść biblijna niezbyt mnie przekonała przez sprowadzenie wszystkiego do wartości monetarnej.
    Szczerze mówiąc moim pierwszym odczuciem po przeczytaniu było wrażenie, że czujesz potrzebę publicznego usprawiedliwiania swojego postępowania.
    Skoro jesteś przekonany o jego słuszności to nasuwa się pytanie, dlaczego?

    • Piotr Michalak 28 lutego 2014 w 15:10 - Odpowiedz

      Tomku, tam gdzie Ty widzisz, żebym pisał o pieniądzach i usprawiedliwiał bogactwo, ja widzę, że pisałem o strachu, odwadze, zaradności, otwartości, przedsiębiorczości, pracowitości, ufności, osądzaniu i ocenianiu.

      Zamiast doszukiwać się we mnie grzesznych myśli, podstaw sobie pod pieniądze cokolwiek innego, jak tu niektórzy komentatorzy uczynili – proponuję tym razem podstawić choćby czas, który został nam dany na ziemi.

  12. Sławek 28 lutego 2014 w 01:00 - Odpowiedz

    Ok to do tematu, przez cenzurę (:

    Jak to robię ? bez magii i ciężkiej roboty.

    1 wykonywane zadania mogą dawać przychody
    Ale a) wcale nie muszą b) tyranie więcej , bardziej zaawansowanie lub więcej godzin zatraca sens życia. Tym samym odsuwałem się od głównego celu, tj „starajcie się o Królestwo Boże a reszta będzie wam dodana ” . Więc Kiedy biegalem za tą resztą, nie miałem ładu w życiu, pieniędzy też.
    2 sensem wyprubowanym i jedynym działającym okazuje się rozwazny mind set,pomocny w odnajdowaniu się i podejmowaniu decyzji. Ale kluczem do posiadania pieniędzy jest pożyczanie ich Panu Bogu.
    nie potrzebuje żadnych innych planów emerytalnych , rentierstwa czy inwestowania.
    płacenie podatków jest dla mnie przywilejem.
    ta recepta na ” resztę” pochodzi wprost z Biblii.
    uważne jej czytanie owocuje efektami.
    tu spokojem serca, sytą kieszenią no i radosną rodziną.
    cóż chyba to cała recepta.

    Błogosławię chrześcijan,
    a zwłaszcza tych co siebie za takich uważają.

  13. Mirek 27 lutego 2014 w 23:53 - Odpowiedz

    Witaj Piotrze 🙂 Historyjka fajna a jednak… bardzo stronnicza. Sprytnie pokazane i… sprytnie ukryte. Pokazane że tylko spryt się liczy, umiejętności i niby dobre, pomnażanie. Owszem, twórcze i kreatywne podejście do pieniędzy, finansów jest ok, jest dobre i zwiększa bogactwo i możliwości ale… nie dla samego pomnażania człowiek żyje. Nie powinno to być sensem życia bo może przesłonić wiele równie ważnych spraw i aspektów życia… Pokazane tu podejście że tylko zaradny, „pomnażający talenty” jest dobry w oczach „pana” (Boga?) jest dobre, właściwe, ok – jest jak dla mnie nie prawdziwe, stronnicze i niewiarygodne a jako przykład przypomnę historię syna marnotrawnego…. Jak z niego wynika, Bóg kocha wszystkie swoje dzieci nie zależnie „ich efektów” – to tak z punktu widzenia wiary a pomijając wiarę – nie każdy ma talent, możliwości, umiejętności w tym kierunku a nawet, jeśli jak ten trzeci osobnik z Twojej historyjki, nie pomnażanie wynika z nie zaradności czy lenistwa, to nie można go skreślać, potępiać czy uznawać za gorszego. Jak to się mówi – rodzimy się z różnymi talentami: jeden jako kierowca, inny jako lekarz, piekarz, rolnik itd i nikt nie jest gorszy czy lepszy… Do funkcjonowania świata potrzebni są i lekarze, i piekarze, i rolnicy itd. Ukryty w tej historyjce zaś jest taki sens – jak nie umiesz pomnażać oddaj swe pieniądze tym co umieją…. Tak, oddaj pieniądze tym co chcą w lekki, szybki sposób samemu wzbogacić się, obracając oddanymi im funduszami…. Mogą to być osoby lub np banki… I wtedy jest to ok. „Pan” jest z ciebie zadowolony, uradowany… Dla mnie jest to ukryta sugestia, nie zbyt prawdziwa a do tego strasząca gniewem czy nie zadowoleniem „pana” (Boga) I to mi się nie podoba.., jest nie fer tym bardziej, że sam pisałeś o strachu – a ta historyjka właśnie napełnia strachem przed…. niezadowoleniem „pana”. Niesmaczne… Pozdrawiam Mirek

  14. Ania 27 lutego 2014 w 22:12 - Odpowiedz

    Podzielam Twój sposób myslenia, gratuluje odwagi, pozdrawiam! Ania

  15. Elma 27 lutego 2014 w 22:12 - Odpowiedz

    „Strach zapukał do drzwi. Otworzyła mu odwaga. Przed drzwiami nikogo nie było.” – z pierwszego wpisu p. Małgorzaty – cudowne, tego jeszcze nie słyszałam,

  16. Roman Wollny 27 lutego 2014 w 21:48 - Odpowiedz

    Hej Piotrze to co robisz to fajna sprawa. Czytasz ewangelię i na jej podstawie piszesz i rozważasz słowo Boże, poddajesz je w dyskusję. Jednak jedno mnie niepokoii wiedzę że dużo posiłkujesz się rzymsko-katolicją interpretacją ewangeli, z drugiej strony będąc w Polsce trudno mieć inne zdanie skoro od urodzenia jesteśmy w tym nurcie wiary wychowywani.
    Jak uważasz co ma większy autorytet Słowo Boże czy ludzka tradycja? Czy ludzka tradycja ma prawo zmieniać Słówo Boże. Czy znasz 10 przykazań i czy nieniepokoi Cię ich treść podawana przez kościół rzymsko-katolicki. Wiesz mógłbym tych pytań pisać bez liku ale myśle że to wystarczy.
    Bardzo ciekawi mnie twoja odpowiedź jako człowieka który jest dla mnie bardzo młodym autorytetem. Przyznajesz się do wiary i za to bardzo Cię cenię.
    Ja codziennie czytam Słowo Boże i odkąd zaczeło ono na mnie działać i Duch Swięty zaczoł działać w moim życiu to widzę iż w naszej wierze rzymsko-katolickiej więcej uwagi przykłada się do tradycji niż do żywego Słowa Bożego. A to przecież przyjęcie Pana Jezusa jako swojego Pana i Zbawiciela, karmienie się na codzień Słowem Bożym, modlitwa i życie w społeczności z Duchem Świętym powoduje że jesteśmy prawdzimymi chrześcijanami a nie ta cała masa obrzędów kościoła rzymskokatlickiiego.
    Ciekawy jestm Twojej opini.

    • Piotr Michalak 27 lutego 2014 w 23:47 - Odpowiedz

      Witaj Romanie, jak wspomniałem w innym komentarzu, nie chcę się wdawać w wojny między protestantami a katolikami, bo wolę łączyć środowiska, niż je dzielić. Jeśli ktoś chce dzielić, wojować lub niszczyć, niech to czyni na forach. Ja wszystkich traktuję jako braci. Różnimy się w różnych kwestiach, ale moim zdaniem więcej nas łączy, z czym oczywiście możesz się nie zgadzać i szanuję to. Rekomendowałbym raczej atakować tych, co atakują chrześcijaństwo jako takie i szerzą zgorszenie i rozpustę, a nie atakować siebie nawzajem.

  17. Jacek 27 lutego 2014 w 20:54 - Odpowiedz

    Myślę Piotrze, że świadomie i dobrowolnie wystawiłeś się na ostrzał. Ale nie przejmuj się głupią krytyką, jaką czasem można tu przeczytać. U kierownika duchowego powinieneś konsultować swoje ewentualne wątpliwości co do Twojej relacji z Bogiem, nikomu z nas nic do tego. Jesteś dla mnie tytanem pracy i odwalasz tu kawał dobrej roboty, uświadamiając nam wiele spraw.
    A prawdziwe ubóstwo duchowe polega na nieprzywiązywaniu się do rzeczy materialnych i odpowiednim zarządzaniu nimi, a nie na braku posiadania. Warto przytoczyć dzisiejszy psalm (49): „Nie martw się, gdy ktoś się wzbogaci (…), bo kiedy umrze, nic nie weźmie ze sobą, a jego bogactwo nie pójdzie zanim. I chociaż w życiu schlebia sam sobie: , iść musi do pokolenia swych przodków. ..”

    • Piotr Michalak 27 lutego 2014 w 23:41 - Odpowiedz

      Słusznie. Sam nauczyłem się, aby nie oceniać wiary innych ludzi. Co mi do tego. Są różne rodzaje wiary i na różne sposoby ona się wyraża. Właśnie co najwyżej kierownik duchowy może być predysponowany do dokonania takich ocen. Choć i tak roztropnego kierownika ze świecą szukać.

  18. BASIA 27 lutego 2014 w 19:31 - Odpowiedz

    Witaj Piotrze, super że dzięki Tobie ludzie dyskutują o Słowie Bożym ależ ono jest „żywe” a dla niektórych „ostre jak miecz obosieczny”:-) „Najlepsze” są te komentarze w stylu nie pisz o tym, nie mieszaj religii z biznesem czyli zamknij się, zamilcz, nie możemy tego słuchać. Słyszysz to? Rozpoznajesz:-)? Uważam, że w Ewangelii jest dosyć trudnych tekstów na temat bogactwa i nie ma potrzeby szukać gdzie indziej. Pan Jezus każdą swoją wypowiedź opiera na bardzo konkretnej sytuacji. Są też zdania bardzo dla mnie trudne, aż cała moja słaba natura się buntuje. Kiedy apostołowie mówią, że wszystko opuścili i poszli za Jezusem. Jezus chwali taką postawę za opuszczenie własnych dzieci, rodziców, żony ze względu na Królestwo Boże obiecuje życie wieczne. Noż kurcze blade… ale czy to oznacza, że je mam zostawić swój dom, dziecko?

    • Piotr Michalak 27 lutego 2014 w 20:21 - Odpowiedz

      Dzięki Basiu. Mocny komentarz. Słyszę to, rozpoznaję… Dziękuję, że mi to uświadomiłaś.

      Słowa Chrystusa są mocne i sądzę, że przez całe życie będziemy jeszcze je medytować… na różne sposoby można na nie odpowiedzieć, i na te, które poruszyłaś… choćby w taki sposób, w jaki tłumaczy to teologia mojego osobistego mistrza duchowego, św. Jana od Krzyża: chodzi o brak przywiązania, o wewnętrzną wolność. Czyli o to, aby do tego domu, dziecka, męża nie być wewnętrznie przywiązanym, aby pamiętać, że to jest tylko na chwilę, że można to stracić. Masz wówczas wolność dysponowania sobą, gdy nic nie wiąże Cię na tym świecie.

  19. Piotr 27 lutego 2014 w 18:59 - Odpowiedz

    Spotkałem się już z różnymi interpretacjami tej przypowieści. Jedni mówią, że jest tu mowa o prawdziwych pieniądzach, inni że to tylko porównanie do czegoś innego (talentów osobistych).

    Po lekturze wpisu dotarłem do czegoś innego. Nie ma się co oszukiwać, na pewno nie chodzi o pieniądze. To by było zbyt proste i nazbyt sugerujące, że wszystko kręci się wokół pieniędzy, to by niepotrzebnie kierowało ludzi do jednego z największych bożków (mamony). Myślę, że trzeba iść bardziej w kierunku takich słów jak: łaska, dar, umiejętności (czasem), brak umiejętności (to też łaska), wszystko zależy jak to wykorzystamy. Czasami przeciwności trudności to też dar i łaska (talent z przypowieści), wszystko zależy jak reagujemy w danej sytuacji. Czy kierujemy się miłością i ufnością Jezusowi, czy targa nami lęk i zwątpienie.

    Jednak to nie wszystko trzeba tutaj odkryć dwie rzeczy: wolę Boga w indywidualnym życiu każdego człowieka oraz miłość, tak naprawdę to jedna rzecz. Ta przypowieść nie może się odnosić do pieniędzy, bo Pismo tyczy się każdej osoby na ziemi. Zastanawiam się co by sobie pomyślał człowiek w mieszkający w lepiance w środkowej Afryce czytając….jakby mu ktoś przeczytał tą interpretację.

    Bezpieczniej jest nie odnosić tej przypowieści do pieniędzy, gdyż ktoś kto nie poznał dobrze Miłości może zajść w ślepy zaułek i być nakręcany dążeniem bogactwa. To są po części moje doświadczenia.

    Piotr pewnie idzie właściwą drogą i Pan Mu błogosławi. Jednak każdy, kto wpada w smutek, gniew i zniechęcenie bo mu nie wychodzi niech pamięta nadto o miłości Boga. Najważniejsze jest szczęście, szczęście wewnętrzne płynące od Boga. To uczucie jest NIEZALEŻNE od tego czy mamy dużo pieniędzy czy mało, czy jesteśmy zdrowi czy chorzy, czy mamy super rodzinę, czy alkoholików.

    Uwaga dla komentujących:

    Nie oceniajcie nigdy przenigdy, szczególnie jeśli w sercu macie uczucie wywyższania się nad osobę krytykowaną. Starajcie się zrozumieć i ewentualnie pomóc.

    Jest grupa ludzi, której się należy kopniak, żeby się wzięli do roboty (np ja :-))

    Polecam książkę : „Rozważania o wierze” ks. Tadeusz Dajczer (jest też audiobook)

    Jezus nie pochodził z bogatej rodziny. /miał tkaną tunikę, ale raczej zrobiła ją Maryja a nie kupili gdzieś na targu, poza tym w świątyni ofiarowali 2 gołębie – to była opcja dla biedniejszych. Łazarz oczywiście był bogaty.

    Przepraszam, za chaotyczny tok myślenia.

  20. Anna 27 lutego 2014 w 17:27 - Odpowiedz

    I znów bogactwa, które przeczą ideom chrześcijańskim…
    Na potwierdzenie tej tezy jest właściwie jedyna wypowiedź Jezusa o wielbłądzie i ucho igielnym, która nie jest tak jednoznaczna, jak nam się dziś wydaje, ponieważ ucho igielne to nazwa bramy do miasta, jak to wspomniał ktoś w jednym z poprzednich wpisów… i w połączeniu z wielbłądem w ówczesnych czasach znaczyło zupełnie coś innego.
    A dlaczegoż chrześcijanie nie zastanawiają się nad mnóstwem innych przypowieści, w których występuje dobry gospodarz, symbol Pana Boga… Lub może wspomnijmy przyjaciół Jezusa, niektórzy z nich, których imiona znamy do dziś, byli jednymi z najbardziej zamożnych ludzi w ówczesnej Palestynie, m.in. Łazarz…
    Z moich studiów biblijnych oraz innej literatury chrześcijańskiej wynika, że bogactwo jest złe, gdy przeszkadza człowiekowi w osiągnięciu Królestwa Niebieskiego, więc podobnie jak rękę należy odciąć bądź oko wyłupić, dla niektórych może to być przeszkodą…
    A inni… rozważając nad wielbłądem i uchem igielnym, będą usprawiedliwiać swoje lenistwo i bierność życiową. Im to po prostu pasuje. Nie chcą mieć przysłowiowej wędki, bo to przecież trzeba ryby łapać. A po co?
    I na koniec.
    Ewangelia w kanonie biblijnym jest niestety bardzo skąpa w szczegóły.
    ALE wszystkim, którzy chcieliby poznać lepiej postać Jezusa Chrystusa, Jego myśl, polecam książki „POEMAT BOGA-CZŁOWIEKA” autorstwa Marii Valtorty.
    Pozdrawiam,
    Z Panem Bogiem

    • Piotr Michalak 27 lutego 2014 w 17:56 - Odpowiedz

      Obawiam się, że objawienia Valtorty zostały jednoznacznie odrzucone przez Kościół. Na ten temat wypowiadał się kard. Ratzinger jako prefekt Kongregacji Nauki i Wiary. Natomiast jest drugie godne uwagi źródło, które w analogiczny sposób rozwija ewangelię i inne księgi biblijne: objawienia błogosławionej Anny Katarzyny Emmerich. Jej objawienia oficjalnie przez Kościół przyjęte nie zostały, ale też nie zostały odrzucone. Na jej korzyść przemawia to, że jest (1) błogosławioną, (2) mistyczką, (3) żywiła się ponoć wyłącznie eucharystią (cud), (4) była stygmatyczką (cud). To oczywiście nie przesądza w całości. Wokół tych objawień jest wiele kontrowersji. Jeśli jednak ktoś już dobrze zna Pismo Św., to przynajmniej może porównać, trzymając oczywiście odpowiedni dystans. Linki:
      http://pl.wikipedia.org/wiki/Anna_Katarzyna_Emmerich
      http://pasja.wg.emmerich.fm.interia.pl/zycie_jezusa.htm

    • Raffi 3 marca 2014 w 17:39 - Odpowiedz

      „A dlaczegoż chrześcijanie nie zastanawiają się nad mnóstwem innych przypowieści, w których występuje dobry gospodarz, symbol Pana Boga…”
      Ponieważ dążenie do czegoś, jakiegoś celu (np. bogactwa) jest trudne nie tylko technicznie, ale również etycznie i moralnie. Można się w tym zatracić. Ale przede wszystkim bardzo łatwo zrobić komuś krzywdę i/lub sprzeniewierzyć się swoim zasadom. Jedno w powiązaniu z drugim sprawia, że co jakiś czas stajemy wobec bolesnego dylematu, co zrobić, albo czy zaniechać dalszych działań, chociaż są kusząco zyskowne. Ja na przykład inwestuję na giełdzie, ale nie inwestuję w spółki mięsne. Takie mam zasady. Wiesz, jak trudno powstrzymać się od kupna, gdy taki papier idzie w górę, jak rakieta?
      Łatwiej jest rozłożyć ręce i biadolić. Mówić, że jest się biednym nie z własnej winy itp. To pozornie jest łatwiejsze moralnie. Chociaż moim zdaniem tylko pozornie. Na pewno są ludzie, którzy mieli po prostu pecha. Ale ubóstwo nie uszlachetnia z automatu. Co wielu (jeśli nie większość) usilnie nam wmawia.
      Dlatego to, co robi Pan Piotr jest dobre, chociaż niektórym zburzy postrzegany porządek świata.

  21. Jarek 27 lutego 2014 w 17:27 - Odpowiedz

    Witaj Piotrze!
    Ciesze sie, że to co piszesz rozciąga moje myślenie. Często w życiu jest tak, że niszczy nas coś, czego nie jesteśmy świadomi. Od jakiegoś czasu szukam w swoim życiu ludzi, których głos wniesie coś nowego, a nie tylko to co juz wiem i o czym wierzę.
    Jako chrześcijanin, duchowny i terapueta uzależnień bardzo szanuję to co robisz i gratuluje Ci twojej kreatywności.
    Może Bóg da możliwość, abyśmy kiedyś się spotkali. Gdybyś przebywał w okolicach Jeleniej Góry z chęcia wypije z Tobą kawę.
    Pozdrawiam i zostań z Bogiem

    • Raffi 3 marca 2014 w 17:28 - Odpowiedz

      „…to, co piszesz, rozciąga moje myślenie”
      Bardzo ładnie powiedziane.

  22. Raffi 27 lutego 2014 w 17:14 - Odpowiedz

    Panie Piotrze,

    Niech Pan się nie przejmuje, jak Pan pisze, „krytykantami”. Są niestety ludzie (u nas w nadmiarze), którzy uczynili z tego swoją życiową specjalność – zdezawuować, ale samemu nic nie zrobić. A już szczególnie nic lepszego. To taka gorsza odmiana psa ogrodnika. Sam nie zje i drugiemu spróbuje obrzydzić. I będzie się tym sado-masochistycznie rozkoszował.

    Początkowo podchodziłem z rezerwą do Pańskich chrześcijańskich nawiązań. Zbyt dużo u nas ludzi wyciera sobie wiarą gęby i de facto szkodzi jej. Ale widzę, że Pan to robisz mądrze i z głową.
    Pozdrawiam, życzę powodzenia.

  23. Łukasz 27 lutego 2014 w 16:58 - Odpowiedz

    Świetnie piszesz Piotrze!
    W końcu ktoś przedłożył Ewangelię na życie, bo taka jest prawda, że Jezus nie zabraniał nikomu aby pomnażał swojego majątku, był bogatym lecz aby nie traktował pieniądza jak Boga. Moim zdaniem to Kościół w średniowieczu stworzył kult ciemności, że należy być biednym i ubogim aby to się podobało Panu. Wszyscy ówczesni święci tak naprawde wywodzili sie z bogatych rodzin lecz brakowało im tego – dlatego porzucali wszystko i szli za Chrystusem. Lecz to był ich wybór. Nikt im tego nie narzucił. Dzisiaj kazdy myśli ze bogaty to krętacz, oszust itd. Ale ja sie pytam czy nie lepiej być takim a zatrudniac ludzi, dawac im pieniadze, prace, chleb poczucie sensu zycia. Byc może to co piszę jest bardzo drastyczne ale prawdziwe. Religia zamydliła ludziom oczy piętnując bogactwo i wszystko co związane z pieniądzem a pytam się dlaczego księża maja super samochody, wille itd.? Bo oni znają prawdę? Dlaczego wszyscy narzekają zamiast wziąć się do pracy i osiągać bogactwo zarówno materialne jak i duchowe i rozwijać ludzi, budować instytucje, rozwijać kulturę, sztukę i religię? Może tak wygodniej nic nie robić i narzekać i żyć w ciemnocie, ze bogactwo jest złe? Skoro ewangelia sama nie mówi, że bogactwo materialne jest złe( tylko postępowanie i wykorzystywanie tego bogactwa do złych celów i kult pieniądza) to ja sam jestem za tym aby wcielać ewangelię w każdym obszarze życia a zwłaszcza w budowaniu swojego bogactwa, które jest moim zdaniem naszym głównym talentem otrzymanym przez Boga.

    • Piotr Michalak 27 lutego 2014 w 18:12 - Odpowiedz

      Nie twierdziłbym, że to Kościół narzucił, bo Kościół to my. Raczej po prostu mamy na lekcjach języka polskiego omówionych paru charakterystycznych świętych, typu św. Szymon Słupnik, i nam się na zasadzie prostych skojarzeń konotuje w głowach biedny=dobrze, bogaty=niedobrze.

      Zresztą i Jezus mówił też o biednym Łazarzu pod domem bogacza, dodajmy do tego jeszcze kazanie na górze. Więc biedny na swój sposób jest pod ochroną Boga i Bóg patrzy na ubogich. Sprawa jest złożona. Raczej należy patrzeć na serce biednego czy bogatego, a nie na ich majątek. Może być dobry bogacz i zły biedak.

      Przecież nawet św. Franciszek wprawdzie najpierw rozdał wszystko, ale potem rozkręcił działalność charytatywną. Św. Ignacy z Loyoli najpierw poszukiwał, wyrzekł się spraw ziemskich, a potem jeszcze za swojego życia został generałem wielkiego zakonu i miał pod zarządem wiele. Realia są bardziej skomplikowane niż to, co usłyszymy w ciągu 40 minut w szkole – a potem zostaje nam na całe życie i podchodzimy do tego bezrefleksyjnie niestety.

      Ostatecznie jednak żaden z nich nie chodził na szkolenia „zostań milionerem” i nie miał na celu posiadania 1.000.000 na koncie… bo taką mentalność to raczej właśnie ten z „1 talentem” miał, a oni czynili wszystko z myślą o większym dobru. I to jest istota mojej myśli. Mieć pod zarządem wiele w służbie ludziom i Bogu. Samemu jednak nie pragnąć niczego.

      Nie uogólniajmy też, że księża mają wille. Są różni księża, jedni mają wille, inni cierpią ubóstwo. Wielu jest misjonarzy i ryzykuje śmiercią swoją działalność. Wielu nie ma żadnego samochodu, albo jeździ starymi gratami. Ale nawet jeśli, to ja im raczej życzę, aby jeździli samochodami, które są im potrzebne do pracy i mieli mieszkania, które są im potrzebne by komfortowo żyć i rozwijać się. Każdemu życzę dobrze, nikomu nie życzę źle.

      • Piotr 27 lutego 2014 w 19:54 - Odpowiedz

        Dobrze Piotr napisał, że ktoś kto chce posiadać 1.000 000 tak naprawdę to ten z 1 talentem. Od tego należy wyjść!!! To jest początek rozważania. Cała sztuka zarządzać kapitałem nawet 100 000 000, ale w duchu uważać to (szczerze) za nic. Bardzo ciężko osiągnąć taką duchowość. Bardzo ciężko nie wykorzystywać tego do zaspokajania pożądliwości ciała. Może dlatego ludzie pracujący na bezpiecznych posadach nie mają przeważnie dużego kapitału, to po prostu dla ich dobra.

        Wydaje mi się, że jeśli ktoś jest załamany bo nie jest bogaty to raczej coś jest nie tak z jego podejściem. Natomiast jak ktoś nie wykorzystuje swojego potencjału to co innego.

        Należy jednak pamiętać o priorytetach: Bóg, wartości, żona, dzieci i dopiero potem reszta. Bardzo łatwo prace dać na początek, albo na 2 miejsce.

        • Piotr Michalak 27 lutego 2014 w 20:18 - Odpowiedz

          Słusznie napisałeś, że większość ludzi nie dostaje dużego kapitału dla ich własnego dobra. Dla wielu osób duży kapitał oznacza szaleństwo. Wielu popłynęło na wygranych w totka, tu mamy namacalny przykład. Dlatego w moim życiu postrzegam rozwój biznesowy jako element rozwoju duchowego – jest to przełamanie samego siebie, wygrana z własnymi słabościami, nauka mądrości itd.

          Natomiast z tymi milionami chodziło mi o kwotę, jaką ta osoba zarobi przez całe życie. Opisałem parę komentarzy niżej, że osoba zarabiająca 2 tys. miesięcznie przez 50 lat przerobi około 1,2 mln zł w ciągu swojego życia zawodowego. Pytanie co z tym zrobi.

          • Piotr 27 lutego 2014 w 21:05

            To jest ciekawe porównanie, ale należy podkreślić, że tyczy się baaaardzo wąskiej grupy osób. A ten tekst tyczy się wszystkich osób na ziemi. Opisane talenty można porównać do dobrych owoców. Jeśli ktoś przynosi dobre owoce to jest oki. Dobre owoce to nie mogą być pieniądze. Może się to wiązać z pieniędzmi np miejsca pracy, produkcja itd. Sama kwota na koncie, willa, super samochód to żadne owoce. Z drugiej strony, żadnymi owocami też jest gnuśność i usprawiedliwianie swojego lenistwa. Dobrymi owocami jest wypełnianie woli Boga. Jak ją odnaleźć … nie wiem, podobno trzeba pytać Boga.

            A co myślicie o porównaniu talentów do cierpienia i miłości. Każdy otrzymał jakąś ilość cierpienia, trudu, zmęczenia, bólu, własnych ograniczeń, problemów rodzinnych, nagłych przypadków losowych. Czyli ogólnie zła, które go spotkało. W zależności ile dobra i miłości z tego wyciągnęli taką otrzymali nagrodę. Taką interpretacje można by podpiąć pod historię każdego człowieka. Od kogoś kto pokonuje własne słabości i przeciwności tworzy firmę zatrudniającą, dającą pracę i nadzieje, aż po dziewczynkę która w wieku 8 lat zachorowała na nieuleczalną chorobę, ale sposób przeżywania cierpienia i sama śmierć może świadczyć o świętości.

  24. Lukasz 27 lutego 2014 w 16:44 - Odpowiedz

    Kojarze ten tekst o talentach z mszy swietej, czasami bywam w kosciele, wiec juz to slyszalem. Zgadzam sie w 100%, ze bedac bogatym mozna czynic wiecej dobra niz bedac biednym. Poszedlbym dalej w swoim rozwazaniu i powiedzialbym, ze bycie biednym jest grzechem, poniewaz Bog chce zebysmy dazyli do samorozwoju, a zycie w biedzie i jej akceptowanie jest sprzeczne z Jego mysleniem.

    A tak przy okazji to czy zdajecie sobie sprawe, ze kraje protestanckie sa bogadsze od katolickich? A zastanawiliscie sie dlaczego tak jest? Wynika to z podejscia do pracy i rozwoju danej religii, ciekawe, prawda? Obie religie sa chrzescijanskie 🙂

    • Piotr Michalak 27 lutego 2014 w 18:02 - Odpowiedz

      Nie sądzę, aby bycie biednym było automatycznie grzechem. Różne są koleje losu, nie zawsze jest to wina tej osoby, że zbiedniała. Obserwuję jednak, że często – nie zawsze! – osoby biedne są biedne z powodu własnych zaniedbań i złych decyzji, np. przez skonfliktowanie się z rodziną, kradzieże, pijaństwo, hazard i inne grzechy. Bywają jednak też przypadki losowe, obiektywne…

      Co do protestantów – fakt, warto zwrócić na to uwagę. Coś nam się rozjechało, bo wg. Fabiana Błaszkiewicza teologia katolicka jest bardziej pozytywna i przedsiębiorcza u swoich korzeni 🙂

  25. marek 27 lutego 2014 w 16:42 - Odpowiedz

    …z Panem Bogiem bracie 🙂

  26. Przemo 27 lutego 2014 w 16:31 - Odpowiedz

    Hej.
    To jest dobry cytat…, ale ja wolę o siewcy i o królestwie Bożym…
    Bo to jest tak…
    My jesteśmy kanałem Boskiej miłości…
    Bo jak komuś Bóg coś chce dać, to nie chce się pokazywać sam, tylko wybiera do tego człowieka…
    jak kiedyś zapragnął by ludzie mieli prąd, to posiał ziarna, wielu odrzuciło wizję, a Edison odkrył (może nieświadomie) wolę Boga (Królestwo Boże) i my mamy prąd, a Edison jak sam napisał, nigdy nie przepracował ani godziny, bo wszystko było jego pasją…
    Dlatego kiedy Piotr pisze o szkoleniu z pasji, to miałem nadzieję, że pomaga odkryć wewnętrzny głos, wolę Stwórcy…, ale Piotr nie odważył się wziąć tego ciężaru na barki…
    Więc zostaje mi tylko przekonanie, że wolą stwórcy jest, bym uporządkował rynek nieruchomości…, już jest strona IRRN.pl…, i sobie buduję

  27. slawek 27 lutego 2014 w 16:25 - Odpowiedz

    to co robisz jest godne podziwu wielu ludzi traci wiare w boga bo niemotze zwiazac konca z koncem

  28. Tomek 27 lutego 2014 w 16:15 - Odpowiedz

    Wiara to sprawa bardzo intymna drogi Piotrze.Nie mieszaj Boga do robienia interesów.Jeśli uważasz że robienie kasy ma wg Ciebie ścisły związek z Bogiem to jest to wyłącznie Twoja osobista sprawa.Dzielenie się tym publicznie jest nie na miejscu.

    • Piotr Michalak 27 lutego 2014 w 17:59 - Odpowiedz

      Witaj Tomku, będę pisał dalej o Bogu, bo w Niego wierzę i miesza się On z całym moim życiem, do którego należy zarówno pożycie małżeńskie, jedzenie, spanie, jak i robienie interesów. Mam nadzieję, że w Twoim życiu nie jest tak, że Boga wpuszczasz tylko w niedzielę, a od poniedziałku do piątku robisz interesy bez Boga 🙂

    • Mariusz 28 lutego 2014 w 16:26 - Odpowiedz

      Wszystko ma związek z Bogiem. I w Bogu warto szukać inspiracji, pomocy, drogowskazu, sensu również w codziennych czynnościach.

  29. Ania 27 lutego 2014 w 15:19 - Odpowiedz

    Podziwiam.

  30. Aneta 27 lutego 2014 w 15:03 - Odpowiedz

    Mocny artykuł..nie jednemu da wiele do myślenia..tak trzymaj dalej ! Komentarz Marka Makarewicza jest wspaniałym uzupełnieniem. W dzisiejszych czasach potrzeba więcej takich osób ,aby nastąpiło oświecenie. Dla osób które próbują zrozumieć co robimy tu na ziemi i dlaczego mamy takie a nie inne życie polecam książkę ” Dar duszy” Roberta Schwartza
    Pozdrawiam i czekam na więcej.:)

  31. Kamil 27 lutego 2014 w 14:47 - Odpowiedz

    Witam Serdecznie
    „Z tych wszystkich powodów nie daję się speszyć licznym krytykantom oskarżającym mnie, że w moim pisaniu i uczeniu o finansach nie ma Boga.”
    Niebardzo to rozumiem, dla czego ktos mial by Cie oskarzac o cos takiego?
    Niejestem wierzacy (moze nie zostane za to ukamienowany 🙂 ),zyje w swiecie
    materialnym jak karzdy, a tu rzadzi pieniadz . Codzienna praca nad soba samym ,zbliza mnie do osiagniecia celu i stawiania wyrzej poprzeczki. To my dokonujemy wyboru podejmujac ryzyko, czy siejemy nasze zborze na polu by zebrac jak najleprzy plon, czy tez trzymamy je w magazynie bezpiecznie czekajac na cud 🙂
    Pozdrawiam

  32. Jan 27 lutego 2014 w 14:41 - Odpowiedz

    Mądra przypowieść. Myślę, ze każdy zrozumie ją po swojemu a i to zmienia się z wiekiem i doświadczeniem.Gdyby patrzeć na przypowieść od strony emocji to byłoby to między lękiem a odwagą. Gratuluję pomysłu aby dobrobyt budować i opierać na duchowych wartościach. A co powiedzą inni? ….a po co się tym przejmować 🙂

  33. Tomasz 27 lutego 2014 w 14:38 - Odpowiedz

    W naszym wychowaniu religijnym utarł się pewien fałszywy obraz bycia osoba wierzącą która musi przepraszać że żyje, nadstawić policzek, być pokornym przesadnie…Tymczasem gdybyśmy przsledzili zycie Jezusa to: wychowywał się w bogatej rodzinie bycie cieślą jak Józef w tamtych czasach to bardzo dobry intratny zawód nie każdy mógł pozwolic podróżować np na ośle. Jezus wychował sie w zamoznej rodzinie wiec miał dobre wzorce . Jezus nadstawiał policzek ale także pytał dlaczego mnie bijesz czy powiedziałem coś nie zgodnego z prawdą. fałszywy obraz Boga jest powodem tego głupiego przeswiadczenia ze jak ktos jest wierzący to na pewno nie bogaty oczywiscie ze wielcy świeci byli bardzo przedsiebiorczy np św.Maksymilian Kolbe lotnisko wybudował, gazete załozył, radio, itp oczywiscie to wszystko w słuzbie Bogu i człowiekowi. Także bardzo potrzebne sa dzisiaj taki teksty formacyjne w stylu Piotra Michalaka.

  34. Marek Makarewicz 27 lutego 2014 w 14:34 - Odpowiedz

    Może to jest tak, że zdecydowana większość ludzi traktuje biblijne przypowieści jak coś abstrakcyjnego, oderwanego od rzeczywistości na zasadzie wiara wiarą, a życie życiem. Wszak na ambonach nie uczy się jak dosłownie pomnażać i rozwijać swoje „talenty”, tylko uczy się jak żyć w pokorze i najlepiej w ubóstwie, akceptując swój „ciężki los”. Jak dziś pamiętam jak dawno dawno temu prawie nie doszło do kłótni rodzinnej, kiedy próbowałem swojej ciotce (wychowanej w głębokiej wierze) wytłumaczyć jakie jest przesłanie właśnie tej przypowieści o talentach i dlaczego powinno się ją wdrożyć w życie. Niestety chyba jeszcze dłuuuuuuuuuuuugo będzie pokutowało przeświadczenie, że biznes i pieniądze w kontekście religii są czymś złym.

    Piotr, chylę czoła że w tak finezyjny sposób od jakiegoś czasu łączysz biznes z Bogiem, ale nie dziw się, że jakieś „pokorne cielę” z zerową inteligencją finansową nie jest w stanie wierzyć w Twoje intencje. No jak ma uwierzyć skoro od dziecka ma głęboko zakorzenione przekonania, że uczciwi ludzie pieniędzy mieć nie mogą, no jak? Mało tego, problemem nie jest to, że ktoś tej wiedzy nie ma tylko to, że NIE CHCE tej wiedzy poznać. A propos jeszcze przypowieści o talentach – czy zdarzyło Ci się Piotr słuchać ludzi, którzy np wygrywają w radiowych konkursach sms-owych znaczne wygrane pieniężne? Czy wiesz, że na pytanie redaktora: „co zrobisz z wygraną?” ani jeden „zwycięzca” (odkąd pamiętam, i odkąd zdarza mi się tego słuchać) nie powiedział, że ZAINWESTUJĘ te pieniądze? Zawsze sprowadza się to do konsumpcji – wyremontuję mieszkanie, kupię samochód, spłacę długi, pojadę na wycieczkę, zrobię imprę i będę pił przez tydzień, itp itd… Czy brzmi to dla Ciebie znajomo?

    Żeby potraktować biblię jako swoistą „instrukcję obsługi życia w harmonii” trzeba najpierw wyjść z zaściankowego, a w niektórych przypadkach średniowiecznego postrzegania wiary i religii, otworzyć umysł i w pierwszej kolejności nie traktować Pana Boga jak groźnego gościa (koniecznie z brodą), z groźną miną i błyskawicą w ręku, gotowego rzucić straszną karę za byle potknięcie. Ludziom brakuje totalnie świadomości, że ich życie jest w ich rękach, a nie Boga, że wymówki typu: „taki jest mój los, widocznie Bóg tak chciał, wszystko w rękach Boga, itp”, to stek bzdur. Ale co z tego, skoro w kościele ani na religii się tego nie nauczysz, a w domach od dziada pradziada przekazywane są w dalszym ciągu takie elementy „tradycji”, że człowiek w życie startuje zahukany i nieporadny z przeświadczeniem, że ktoś kto ma biznes albo zarabia więcej niż 2tyś/m-c jest potencjalnym złodziejem, oszustem i na pewno ma Diabła za skórą, a już nie daj Boże żeby taki ktoś W IMIĘ BOGA uczył innych jak wyjść z marazmu szarości i przeciętności i jeszcze na tym zarabiał.

    Piotr, to nie Bóg spowodował, ze jesteś tu gdzie jesteś, to TY zrobiłeś to sam kierując się tylko „zasadami harmonii”, właściwie wykorzystałeś swoją własną wolną wolę, którą wszyscy dostaliśmy. To nie Bóg decyduje kto jest sku…..em, a kto dobrym człowiekiem, Bóg dał tylko „instrukcję obsługi”, ale kto i jak, i czy w ogóle z niej korzysta, to już nie Jego sprawa.

    …Wiesz, był kiedyś moment, że wkurzyło mnie trochę, że wszedłeś w „boskie klimaty” w połączeniu z pieniędzmi i biznesem, ale z perspektywy czasu widzę, że ma to sens, że jako jeden z nielicznych próbujesz otwierać ludziom umysły, że można żyć dostatniej i lepiej niekoniecznie wyzbywając się pozytywnych wartości, i z tego się bardzo cieszę.
    Pozdrawiam
    Marek 🙂

  35. Andrzej 27 lutego 2014 w 14:18 - Odpowiedz

    Witam serdecznie,
    Masz oczywiście wiele racji w tym co piszesz i nie neguje twojego wysiłku wkładanego w pracę którą wykonujesz. Nie dziwię się jednak krytykom twojego widzenia boga, bo od wielu lat mając w praktyce w różnej formie możliwość obserwowania twojej działalności (osobisty kontakt, twoje szkolenia, czy wypowiedzi…) twierdzę, że należysz do tej grupy osób, którzy z Boga wyciągają to co dla nich wygodne.
    Nie będę także wskazywał oczywiste oczywistości dotyczące błędnego interpretowania przypowieści o talentach, bo masz od tego chociażby Google i swojego proboszcza lub innego kapłana.
    Myślę, że brakuje ci pokory i jedynie mogę modlić się byś w swojej drodze nie dotarł do miejsca w której jedynie miłosierny Bóg będzie mógł pomóc.
    Z pewnością, gdybyś miał jej więcej mógłbyś swoją wiedzą i doświadczeniem pomagać tym, którzy mając wiele niezawinionych przez siebie problemów utrudniającym im drogę do godnej pracy i życia nie znajdują w takich osobach jak ty zrozumienia.

    Z szacunkiem
    pozdrawiam
    Andrzej

    PS. Może tylko to do przemyślenia:
    http://www.youtube.com/watch?v=wakl69xds5Q&feature=share

    • Piotr Michalak 27 lutego 2014 w 14:45 - Odpowiedz

      Jeśli bracie masz mi coś do zarzucenia, czego nie robię, a powinienem, albo co robię, a nie powinienem, to napisz mi proszę konkretnie. Poszukuję z pokorą swoich wad i grzechów, nie szukając co dla mnie wygodne, lecz szukając, co jest mi niewygodne i bezustannie starając się to wdrożyć. Dziękuję.

      Jeśli w mojej interpretacji przypowieści o talentach jest coś niezgodnego z nauczaniem Kościoła, to proszę nazwij to po imieniu. Jeśli bowiem mówisz ogólnikami, to nie wiadomo co masz na myśli. Jeśli jednak nazwiesz to konkretnie i zgodnie z prawdą, to przyznam się do błędu, jak to też uczyniłem pod ostatnim wpisem o testamencie.

      • Slawek 27 lutego 2014 w 18:00 - Odpowiedz

        Andrzejowi raczej chodzi o to , ze brniesz w zgłębiania kościoła katolickiego . Wiec będąc katolikiem nazywasz chrześcijaninem.
        To odmienne terminy a dokładniej to one są sprzeczne.
        Chrzescjanina to osoba NASLADUJACA Chrystusa. Katolik to osoba będąca podległa władzom jednego z kościołów, powszechnego=katolickiego.

        Wiec mamy z Andrzejam zbliżone poglądy, ale on Ciebie zna personalnie.
        Ja znam jedynie dzięki netowi i korespondencji.
        Faktem jest, że urzywasz własnego marketingu do żąglowania posiadanymi poglądami w temacie wiary.
        Głobisz to sobie głos, ale uczciwie pisz żeś katolik nie chrzescjanina.
        A jak byś miał jakieś obiekcje to zobacz w Wikipedii hasło dekalog.
        Tam są przedstawione dwe władze.
        Boga i dekalo.
        Oraz to co kosciul katolicki dekalogiem nazywna.

        Moim zdaniem, technicznie, kk może poprawiać Boga.
        Tylko od kiedy człowiek jest mądrzejszy od Stwórcy?

        W Watykanie nie ma następcy ani Piotra ani Chrystusa .
        Jest jedynie ktoś stawiający siebie na takich miejscach.
        Bo czy któryś z mieszkańców Watykanu kogoś trwałe uzdrowił?
        Itp.

        Pozdrawiam
        Ps naprawdę zachęcam Cie do postawienia sprawy wprost.
        Katolik to coś innego od chrzescjanina.

        Synergia na początek.
        Skoro byś obstawał przy nawracaniu na religię.

        Pozdrawiam

        • Piotr Michalak 27 lutego 2014 w 18:20 - Odpowiedz

          W zasadzie nie wiem który Andrzej do mnie napisał, więc nie wiem czy mnie zna personalnie. Należałoby to zweryfikować 🙂 Na co dzień pracuję z jednym Andrzejem przy projekcie charytatywnie, ale on chyba nie ma o mnie takiego zdania 🙂 Więc pytanie na ile ów Andrzej mnie zna, a na ile się domyśla, bo ja nie kojarzę żebym ostatnio rozmawiał osobiście z jakimś innym niż powyższy Andrzejem.

          Jeśli jednak macie pogląd, że pojęcia katolik i chrześcijanin są ze sobą sprzeczne, to mogę powiedzieć, że wszystko jasne i na tym zamknąć dalszą dyskusję 🙂

          Co do uzdrowień są powszechne w KK, nawet nie szukając daleko moja żona została cudownie uzdrowiona, ja z kiedyś – wprawdzie z błahej sprawy – również. W zasadzie rozmawiając z autentycznie wierzącymi ludźmi trudno spotkać kogoś, w kogo rodzinie nie byłoby cudownego uzdrowienia, którego lekarze nie mogli wytłumaczyć.

          Co do dekalogu, to sam Bóg się namalował schodząc na ziemię w widzialnej postaci i tak tłumaczy się rzeczone zmiany. Może ktoś mądrzejszy jeszcze coś dopisze, bo ja nie jestem specjalistą w jałowej dyskusji z wojującymi protestantami. Jestem jedynie specjalistą w budującej współpracy z BRAĆMI protestantami.

          • Slawek 27 lutego 2014 w 21:23

            Andrzej pisze.
            ” …. bo od wielu lat mając w praktyce w różnej formie możliwość obserwowania twojej działalności (osobisty kontakt, twoje szkolenia, czy wypowiedzi…) twierdzę, że należysz do tej grupy osób, którzy z Boga wyciągają to co dla nich wygodne.”

            Kiedy człowiek pisze , do Ciebie jasno i wprost.
            To po co na początek podważasz i powatpiewasz?
            Czy fakt, że to nie jest pochlebne dla Twego punktu widzenia zmienia postrzeganie?
            A kiedy klakier pisze wyrazy aplauzu to lykasz wszystko jak leci!
            Sporo miejsca na rozsądek!

            „Myślę, że brakuje ci pokory i jedynie mogę modlić się byś w swojej drodze nie dotarł do miejsca w której jedynie miłosierny Bóg będzie mógł pomóc.”

            No zobacz swoją reakcje.
            Ktoś się nie zgadza to ….
            ” bo ja nie jestem specjalistą w jałowej dyskusji z wojującymi ”
            Kiedy nie rozumiesz, to wtedy jest jałowa dyskusja?
            No kwestują cenzury!
            Czy boisz się pisanych słów?
            Boisz się ze ktoś napisze i zabierze Tobie hwałę z uczynków?
            Co by to była za chwała, że by ja ktoś zabrał.
            Pozdrawiam
            Sławek

          • Piotr Michalak 27 lutego 2014 w 23:44

            Masz rację Sławku, że dużo łatwiej łykam przychylne słowa, niż krytykę. Przyznaję się publicznie.

            Z drugiej strony dużo łatwiej łykam konkretną i konstruktywną krytykę, niż ogólniki, które nie wiadomo czego dotyczą, ani co z nich wynika. To też warto zaznaczyć. Widzę, że Andrzej jednak coś dopowiedział i zaraz czytam ten komentarz.

    • Ania 27 lutego 2014 w 15:26 - Odpowiedz

      Andrzeju, nie zgadzam się z Twoją opinią. Piotr pomaga swoją wiedzą i doświadczeniem, dając możliwość korzystania ze swych szkoleń, tym którzy nie mają na to środków finansowych (jest fundusz charytatywny, który dofinansowuje), a nie mają nie dlatego, że nie chce im się pracować tylko że sobie nie radzą – więc tym bardziej tych szkoleń potrzebują.
      Co do pokory też się nie zgadzam. Pokora jest prawdą. Piotr odważnie ukazuje prawdę – jaki jest, czym żyje, jak dochodził do wielu rzeczy, jakie błędy popełniał. Dla mnie Piotr jest przykładem człowieka pokory tak samo jak Jezus. Jezus też otwarcie mówił kim jest, ale służył tym ludziom, nie wpadając w pychę. Wiedział, że to jest Jego misja. To samo czyni Piotr

      • Piotr Michalak 27 lutego 2014 w 15:50 - Odpowiedz

        Muszę dodać przeciwko swej obronie, że nie w każdym projekcie mamy taki fundusz. Mieliśmy go przy jednym szkoleniu rok temu, potem chyba powtórzyliśmy przy reedycji tego szkolenia. Różne projekty różnie realizujemy. Ostatnio np. kurs z Pawłem Nazarukiem nie miał żadnej opcji dla uboższych, za to po prostu sprzedaliśmy go za 25 zł (dla nas symboliczne), zamiast pierwotnie planowanej ceny 500 zł. Czasem jednak robimy kampanię, gdzie w ogóle nie ma żadnej opcji dofinansowanej. Czasem zdarza mi się komuś pomóc indywidualnie, ale to gdy kogoś osobiście dobrze znam, nie na prośbę wysłaną mailem; jednak staram się raczej pomagać systemowo (wspierając organizacje czy zakładając szkołę). Liczę na to, że w ogóle prowadzenie działalności edukacyjnej systemowo zmienia społeczeństwo na lepsze i pomaga ludziom, a przez to jest inherentnie dobre, o ile uczy się dobrych rzeczy. Jeśli się mylę, proszę mnie poprawiać.

    • Raffi 27 lutego 2014 w 17:25 - Odpowiedz

      Andrzeju, nie lękaj się, wszak słyszałeś to zawołanie pewnie nie raz od swojego kapłana. Napisz wprost, o co Ci chodzi. Masz lepszy pomysł? Chcesz coś zaproponować? Dawaj! Zróbmy to. A przynajmniej porozmawiajmy.
      Ty zaś kluczysz, rzucając cień na bliźniego, który chce uczynić coś dobrego. W jakim celu to czynisz? Z jakiego powodu? To jest według Ciebie postawa godna chrześcijanina?

      Podejrzewam, że Twój pomysł, to wyciągnąć rękę po gotowe. Niech inni robią, a ja sobie będę miał pretensje o wszystko. Prawda? Ku przestrodze dodam: nie przywołuj imienia Boga nadaremno, jeśli nie przyświecają Ci godne zamiary.

      • Andrzej 27 lutego 2014 w 23:14 - Odpowiedz

        Jeśli Piotr pozwoli, chcę uzupełnić moją wcześniejszą opinię (nie ocenę), chcę wskazać skąd m.in. ona się bierze:
        1. Piotrze, masz prawo mnie nie pamiętać, rozmawialiśmy dość dawno, także nie wiesz kim jestem, jakie wartości są dla mnie ważne, czy to jakiego jestem wyznania, więc na jakiej podstawie piszesz o mnie „wojujący protestant”? Dla ścisłości, nie masz racji, co do wyznania jak i moich intencji!
        2. Zgadzam się, że pojęcia katolik i chrześcijanin nie są ze sobą sprzeczne, a raczej tak powinno być, choć jak to często zauważam w swoim otoczeniu w praktyce wygląda to inaczej.
        Pokora pomaga w tym, by codzienne stając w prawdzie, słuchając swojego sumienia mieć odwagę powiedzieć sobie, czy jest tak w moim życiu.
        3. Raffi, kimkolwiek jesteś, czy uważasz, że masz prawo oceniać moją postawa tylko dlatego, że mam odmienne zdanie o działalności Piotra (nie o nim jako osoby)?
        Skąd wniosek, że w moich pomysłach chodzi o to, by „wyciągnąć rękę po gotowe.” Czy też sugerowanie, że myślę w ten sposób: „Niech inni robią, a ja sobie będę miał pretensje o wszystko. Prawda?” W jakim miejscu przywołuję Boga nie mając przy tym „godnych zamiarów”?

        Jeśli Piotr uważa. że w tej „jałowej dyskusji” może wciąż wyciągać nieuprawnione wnioski, oceniać czy pouczać, ale nikt poza nim nie powinien tego czynić, to jak to nazwać, jeśli nie brak pokory?
        Trudno więc mieć inne zdanie niż to przytoczona w mojej wcześniejszej wypowiedzi.
        Pozdrawiam

        • Piotr Michalak 27 lutego 2014 w 23:54 - Odpowiedz

          Jeśli rozmawialiśmy Andrzeju dość dawno, to ja być może od tego czasu mocno się zmieniłem. Mam nadzieję, że jestem dziś lepszym człowiekiem niż ten bufon, którego zapamiętałeś 🙂

          Co do „wojującego protestanta”, to nie o Tobie tak napisałem, lecz w odpowiedzi na komentarz Sławka. I również do tego odnosiło się sformułowanie o jałowych dyskusjach.

          Nadal Andrzeju jednak nie wiem o co chodzi i co masz mi do zarzucenia. Skoro tak, nie mogę wyciągnąć żadnych wniosków z tego, co napisałeś i w rezultacie może faktycznie mamy tu jałową dyskusję poza tematem wpisu, jaki opublikowałem. Niektórzy nazywają to „biciem piany” 🙂 Jeśli chcesz, napisz do mnie na priv z konkretami.

          Kolejnych ogólnikowych komentarzy w tym wątku i dotyczącym wojen protestancko-katolickich nie będę już zatwierdzał. Będą kasowane. Proszę odtąd pisać o talentach i finansach 😀

        • Raffi 3 marca 2014 w 17:20 - Odpowiedz

          Andrzeju,
          Nieważne, kim jestem. To nie jest temat wart tutaj roztrząsania.
          Przeczytaj uważnie swój post, a przede wszystkim pomyśl, zanim coś napiszesz.
          Napisałeś przecież:
          „Myślę, że brakuje ci pokory i jedynie mogę modlić się byś w swojej drodze nie dotarł do miejsca w której jedynie miłosierny Bóg będzie mógł pomóc.”
          W tym jednym zdaniu jest:
          – zarówno bardzo niepochlebna ocena Piotra, do której wszak na swój temat mnie prawa odmawiasz. Czyżbyś miał w tym względzie monopol? Prawisz o pokorze, a dostrzegam deficyt.
          – przywołanie Stwórcy w powiązaniu z tą niepochlebną opinią, które uważam za pretensjonalne, a co za tym idzie – niecne. Niestety, takie mam zdanie.
          Dlaczego uważam, że Twoja postawa to „Niech inni robią, a ja sobie będę miał pretensje o wszystko.”? Bo czytam uważniej od Ciebie to, co sam piszesz.

  36. Dominik 27 lutego 2014 w 14:13 - Odpowiedz

    No bo tak jest, że najpotężniejsze siły na świecie to strach i wiara, z tym że wiara pokonuje strach.

    Można siedzieć z założonymi rękami i nic nie robić, a można codziennie zacząć wspaniale dzień np. od czytania edukacyjnej książki jak np. Potęga podświadomości, co ja właśnie czynię 🙂

    Pozdrawiam i życzę sukcesów

    • Mariusz 28 lutego 2014 w 15:36 - Odpowiedz

      „Potęga podświadomości” to New Age-owa książka. Z tego też powodu mój egzemplarz trafił do kosza i to po uprzednim zniszczeniu. To po to aby przypadkiem nie wpadła komuś w ręce i nie zwiodła swoją „cudownością”.

  37. Magda 27 lutego 2014 w 14:06 - Odpowiedz

    Moim zdaniem, wiele z tych problemów ma właśnie źródło w religii chrześcijańskiej bo np. zgodnie z Talmudem ojciec, który nie nauczył syna zawodu wychował złodzieja (Talmud, Gemara Kiduszin 29-30) o wkładzie żydowskiej tradycji w rozwój współczesnej gospodarki pisze również m.in. T. Sedlacek. Podobnie M.Webber wykazuje dążenie do bycia zamożnym jako swego rodzaju cnotę w ujęciu protestantyzmu. Oczywiście, Nowy Testament także zawiera kilka przykładów dobrego gospodarowania – np. panny roztropne, ale niestety w przeważającej części nauki głosi wyższość ubóstwa np. wielbłąd i ucho igielne. Umiłowanie ubóstwa pojawia się też w wielu dokumentach teologicznych m.in. u św. Anzelma. O ile JP II zdefiniował na nowo podejście do pracy, to wydaje mi się, że jego nowa wykładnia stosunku kościoła do gospodarki (Laborem exercens) – nie zakładała, że pieniądz (w 1981 r. nie zanosiło się nawet na wolny rynek w PL) będzie miał tak znaczącą rolę w ludzkim życiu (mam na myśli fakt, że przed 89 rokiem mimo posiadanych zasobów finansowych, niewiele można było za nie kupić, bo i tak w sklepach nic nie było, więc różnica między „biednym” a „bogatym” nie była tak znacząca jak obecnie). Myślę, że ta myśl JP II wymagałaby dokończenia – zwłaszcza, że w Europie bardzo dał się we znaki kryzys zapoczątkowany w 2008 roku i pewne problemy (np. wysokie bezrobocie wśród absolwentów uniwersytetów) zaczęły się dawać we znaki w sposób znaczący.

  38. Ania 27 lutego 2014 w 13:47 - Odpowiedz

    Że co? Że nie ma Boga we wpisach? No raczej jest i to sporo. I to dobrze 🙂

  39. Marta 27 lutego 2014 w 13:46 - Odpowiedz

    Od kilku dni ta przypowieść jest mi bliska 🙂
    Strach jest dziełem szatana. On w nasze serca wrzuca niepewność. Myślę sobie – przestanę się bać!!! W Bogu pokładam nadzieję.

  40. Jola 27 lutego 2014 w 13:45 - Odpowiedz

    Wrogie nastawienie do osób, które obracają dużymi pieniędzmi wynika nie z religijności, tylko z zazdrości, która – o ile mi wiadomo – jest jednym z grzechów głównych. Natomiast skłonność do oceniania i potępiania innych wynika z pychy, która również jest grzechem. Zostawmy może Bogu ocenę innych ludzi, a skupmy się na swoim własnym życiu – by było wartościowe i wnosiło dobro w życie innych.

    Pieniądze, które są oddawane na rzecz różnych fundacji, na walkę z biedą i chorobami, nie są przekazywane przez ludzi, którzy z trudem wiążą koniec z końcem, tylko przez ludzi, którzy są zamożni. Jeśli człowiek świadomie nie wykorzystuje swojego potencjału i możliwości by stać się zamożnym i pomóc w ten sposób większej ilości ludzi, to jest egoistą.

    Ignorujmy zatem egoistów pełnych zazdrości i pychy i róbmy swoje 🙂

  41. Slawek 27 lutego 2014 w 13:20 - Odpowiedz

    Małgosia fajnie, że poruszyłeś wielbłądami i ucho igielne.
    Wieczorem rozmawiałem o nim z synem.

    A mianowicie.
    Ze względów technicznych w Jerozolimie jedna z bram nazywała się „ucho igielne ”
    Przeznaczona była do wprowadzania wielbłądów do miasta.
    Była tak ciasna, że wielbłąd był tam wprowadzany na kolanach.
    Żeby o własnych siłach przeczołgał się na druga stronę.
    Chodziło o względy podatkowe.
    Było jasne jest co właściciel wielbłądami ma do oclenia.
    No bo zwierze było bez towaru.
    Proste i praktyczne rozwiazanie.
    Pozdrawiam

  42. Slawek 27 lutego 2014 w 13:10 - Odpowiedz

    Ciekawia interpretacja przykładu dotyczacego Królestwa Bożego, przykuta na miliony.
    A tak wprost, Piotrek widziałeś na własne oczy pięć milionów pln?
    Bo ja jedynie na raz mln usd.

    Poruszyłeś ciekawy i obrośnięty mitami = zabobonami temat.
    Pytaniami do jego zgłębiania mogą okazać się …
    1. „nie każdy kto mi mówi Panie Panie ……”
    Kogo dotyczą te słowa Chrystusa?
    No na pewno kogoś! Bo wzgląd mówiącego świadczy o tym.
    Może kogoś kto sam siebie wycenia na to, iż
    ” ja jestem chrześcijaninem”!
    Są przecież gorsi ode mnie, wiec ja nim jestem!
    Ale Chrystus ma inne zdanie,
    a on tu rządzi.
    Wspominasz o „świętych” , są układy religijne
    sprzedające odpustu za grzechy popełnione w przyszłości.
    Sporo z tej oferty korzystała np. włoska mafia.
    To wiele wyjaśnia,
    mam nadzieje.
    Czy takie oferty dawał Jezus ? Kiedy?
    Jeżeli wiesz więcej w tym temacie daj
    proszę podstawę posiadanego przekonania.
    Pozdrawiam

    Ps. Zarabianie jest zarabianiem.
    Problem kiedy ludek żyje by zarabiał a
    wydatki to głownie koszty.

    • Piotr Michalak 27 lutego 2014 w 14:42 - Odpowiedz

      Sławku skomentuję tylko o co chodziło z tymi milionami. Mało osób sobie zdaje sprawę jakie pieniądze przejdą przez całe życie przez ich ręce.

      Jeśli ktoś zarabia 2000 zł /mc, to przy 50 latach pracy zawodowej przez jego konto przejdzie 1.200.000 PLN. Pytanie – co z tym zrobimy.

      • Slawek 27 lutego 2014 w 18:17 - Odpowiedz

        Właśnie dla tego umieściłeś ” Na raz „.
        Pisałem wprost!

  43. Marek Kloska 27 lutego 2014 w 13:06 - Odpowiedz

    Piotrze.

    Zgadzam się z Tobą.

    Wiele razy słysząc słowa tej przypowieści, ciarki przechodziły po moich plecach. Zwłaszcza przy słowach: „Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma.”

    Szczerze mówiąc nie mogłem zrozumieć dlaczego zabiera się temu który ma mało. Myślę, że wyjaśniłeś to bardzo dokładnie i trafnie.

    To strach powoduje, że się nie rozwijamy, że nasze talenty, zdolności są bezużyteczne. Jednak nawet, gdy odważnie realizujemy plany nie jest łatwo. Trzeba dużej wiary w ogóle i wiary w słuszność swojego działania, żeby znaleźć się po stronie tych „użytecznych”.

    Dziękuję Ci Piotrze, że piszesz i działasz tak otwarcie, opowiadając się za prawdą i Chrystusem. W obecnym stanie polskiej przedsiębiorczości potrzeba ogromnej wiary i determinacji dla nas wszystkich.

    Pozdrawiam
    Marek Kloska

  44. Patryk 27 lutego 2014 w 13:01 - Odpowiedz

    Twoje nawiązania ewangeliczne są naprawdę głębokie i dają do myślenia. Cieszę się bardzo z nich, bo podajesz konkret. każdy może coś zrobić dla Boga pomagając bliźnim, każdy według swoich możliwości.

  45. Małgorzata 27 lutego 2014 w 11:44 - Odpowiedz

    To faktycznie temat trudny. Mam wrażenie, że te finansowe kłopoty wynikają z takiego podejścia do dobrobytu, że to jest złe (p. wielbłąd i ucho igielne – na przykład). Zadne rzeczy same w sobie nie sa złe. Wszystko zależy od tego, jak je traktujemy: nożem mozna zabić albo ukroić kromkę chleba. Zgadzam się, że jeżeli dysponuje sie pieniędzmi, umie sie zarzadzać nimi, ma sie zdolności organizacyjne, to to jest wspaniałe. Przecież to jest dar od Boga. Rzecz w tym, żeby z materialnych rzeczy nie uczynić celu samego w sobie.
    Strach jest przekleństwem. Wysysa siły duchowe, emocjonalne i fizyczne.
    Strach zapukał do drzwi. Otworzyła mu odwaga. Przed drzwiami nikogo nie było.
    Pozdrawiam i niecierpliwie czekam na dalszy ciąg. 🙂

Zostaw komentarz